niedziela, 11 października 2015

because im human

Cześć wszystkim.


Tak dawno mnie tu nie było, że zapomniałam jak się pisze posty (just kidding, trochę pamiętam)
Przepraszam was.
Tak jakoś wyszło, że od września, kiedy zaczęła się 2 liceum to po prostu nie mam na nic czasu. Może nie tyle czasu, a chęci.
Wstaję o 5, wracam o 16, uczę się itd. o północy idę spać i tak jest codziennie. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Sypiam po 4/5 godzin dziennie, co nie jest winą szkoły(chociaż najłatwiej by mi było wszystko na nią zwalić)  a mojego lenistwa i niezorganizowania:(
Przez to jedyną rzeczą na którą mam ochotę jest pójście spać zaraz po powrocie do domu. Oczywiście nie mogę sobie na to pozwolić, no bo jak?
Jak ja bym mogła to wszystko nagle olać?
Ale jestem człowiekiem i takie lenistwo, niezorganizowanie, popełnianie tych samych błędów setki razy są częścią mnie.
Obiecuję, że postaram się jakoś zorganizować sobie czas, żeby bywać tu częściej.
Jestem w trakcie robienia zadania z angielskiego na temat filmu 'Casablanca', które tak mnie wykończyło, że już postanowiłam dodać jakąś notkę.

you're only human, you're allowed to make your share of mistakes

Czasami wymagamy od siebie zbyt wiele.
Nie mówcie, że tak nie jest.
Jedni z nas zarywają noce, żeby się uczyć, bo nie chcą dostać złej oceny. To jest... dobre. No bo się uczysz, a nauka jest ważna, ale nie wymagaj od siebie Bóg wie czego.
Jesteś tylko człowiekiem, a nie maszyną.
To w porządku dostać jedynkę.
To w porządku być czasem nieprzygotowanym do zajęć.
To w porządku nie zrobić zadania domowego.
Wymagamy od siebie perfekcyjnego wyglądu.
Jesteś tylko człowiekiem i przyjmij to do siebie, że twoja cera nie będzie jednolitego super mega koloru jak z czasopism z tymi wszystkimi modelkami na okłądkach, bez skazy i bez niedoskonałości.
Twoje włosy nie zawsze będą gładkie, lśniące, gęste, długie i jakieś świetne.
To w porządku jeśli masz bad face day.
To w porządku jeśli masz bad hair day.
Twoje ciało nie musi być super chude lub super wysportowane.
Nie musisz się karać i obwiniać za każdy popełniony błąd.
To w porządku jeśli czasem zrobisz coś nie tak.
Bo co innego będzie cię kształtować?
Gdyby ludzie cały czas postępowali jak należy, byli perfekcyjni we wszystkim co robią, świetni pod każdym względem to co by ich w ogóle odróżniało od siebie?
Nie jesteś zaprogramowanym robotem, który stworzony jest po to, aby wszystko robić doskonale.

you're not only one who's made mistakes
but they're the only thing that you can truly call your own

Macie prawo do posiadania wad.
Macie prawo do bycia niedoskonałym.
Macie prawo do złych humorów, złych dni i okresu w swoim życiu, kiedy tylko chcecie komuś przywalić.
Macie prawo do porażek.
Macie prawo do słabości.
Macie prawo do samotności.
Macie prawo do płaczu i bycia smutnym.

Jesteś tylko człowiekiem, dlatego pamiętaj, że wolno ci popełniać błędy.
Nie chodzi mi o to, żebyście teraz je natarczywie popełniali, miewali złe dni i to ciągnące się w nieskończoność, chodzili wredni i bez uśmiechu, bo tak wam wolno i nagle stajecie się tymi złymi.
Ale jeśli zdarzy się coś takiego to pamiętajcie, że macie do tego prawo.
Czasami tak jest, czasami to jest potrzebne każdemu z nas.

Każdy z nas popełnia głupoty.
Popełniamy błędy.
Robimy rzeczy, z których nie jesteśmy dumni.
Robimy rzeczy, których nie powinniśmy.
Ale...
Nie można żyć w nieustannym żalu.
Zrobisz coś nie tak? - Ok zdarza się.
Wyciągnij wnioski i idź do przodu. Niczego nie rozpamiętujcie, bo co było, to było.
Nie zmienicie przeszłości, ale możecie nią żyć i się zamartwiać - co was tylko niszczy i odbiera wam siły przez cały czas,
Kto chce przeżyć resztę swojego życia zadręczając się sytuacją sprzed paru lat?
Błędem, który kiedyś zrobiliście?
Nauczcie się sobie wybaczać i podchodzić z dystansem do siebie.

Czasami mam dni kiedy jedyne co chcę robić to leżeć w łóżku w piżamie, niepomalowana z rozczochranymi włosami, słuchająca smutnych piosenek. A towarzystwa mi dotrzymują jakieś ciastka czekoladowe (tak to już jest jak się nie ma chłopaka, można tylko siedzieć z pudełkiem ciastek hahahah) Znacie to?
I to jest okej. Ja się za to nie winię, bo to jest normalne. Każdy z nas czasem tego potrzebuje.
Jesteśmy wiecznie pod presją.
Działa na nas stres.
Mamy gorsze dni.
Czasami nic nam nie wychodzi.
Więc czasem pozwólcie sobie na taki odpoczynek i regenerację umysłu, bo to pomaga.

PRZECIEŻ JESTEŚCIE TYLKO LUDŹMI. 

To by było na tyle co mam wam dzisiaj do przekazania.
Może nie wyszło jakoś ładnie, ale przynajmniej blog jakoś ożył.
Postaram się już go nie zaniedbywać, co będzie trudne, ale poradzę sobie.
Zaczęłam czytać 'Papierowe miasta' Johna Greena i byłabym wdzięczna za jakieś opinie o tej książce jak wam się podobała i czy ją polecacie czy też nie.
Omg jak ja się stęskniłam za pisaniem tutaj. Ale już wzywa mnie nauka (ta.. nauka, raczej twitter i seriale) A skoro mowa o serialach to właśnie zaczął się nowy sezon TVD!! Jak tam opinie? Ja po pierwszym odcinku mam jeden wielki mindfuck i tęsknie za Eleną, bo mimo że była czasem irytująca, to ten serial nie działa bez niej już tak samo:(

❄ (beka świata, bo jutro ma u mnie padać śnieg) ❄


Do zobaczenia (za tydzień czy coś)
Love you all...

                                                                                                                                                chmurka ☁


sobota, 29 sierpnia 2015

movies make my life complete

Cześć wam.
Wyrobiłam się, wszystko pięknie dodane w terminie, równowaga we wszechświecie zachowana.

Ten tydzień minął mi w sekundę, naprawdę.
Nie mówiąc o tym, że wakacje minęły mi w 3 minuty.
Wczoraj byłam u fryzjera i z początku myślałam, że skończy się tylko na samych odrostach, ale z fryzjerką doszłyśmy do wniosku, że zrobimy jeszcze jaśniejszy blond, który podchodzi pod beż/biel.
Obie byłyśmy zachwycone efektem końcowym. Dodałabym zdjęcie, ale wiecie, że moja komórka nie robi fajnych:(
Dziś biorę się za generalne sprzątnie pokoju na rok szkolny (biedna się łudzę, że będę utrzymywać porządek)



Stwierdziłam, że przyjedzie jeszcze czas na moją długą, typową notkę, która was zmotywuje do wszystkiego jak zawsze (bo mam nadzieję, że tak mój blog na was działa) a dzisiaj będzie notka poświęcona filmom, które wam polecam (to nie jest tak, że ta jedenastka to moje faves i bez nich już żadne inne mi się nie podobają. nawet nie każdy z nich jest moim ulubionym, a ta 11 jest po prostu wypisana z głowy)
Miało być ich 10 jak wypada, ale nie jestem osobą, która robi tak jak wypada robić.
Do szkoły zostało kilka dni, więc możecie poświęcić trochę czasu na oglądnięcie coś z tego co wam polecę.

1. Jestem na tak <klik>


Yes, yes, yes! Główną rolę w tym filmie gra Jim Carrey - czyli mój ulubiony aktor od dzieciństwa. Kocham go i uwielbiam oglądać filmy, w których główna rola należy do niego, bo tak to już jest, że są świetne.
Carl Allen na wszystko w swoim życiu odpowiada 'nie'. Pewnego dnia postanawia wziąć udział w konkursie samodoskonalenia się, który polega na mówieniu 'tak' wszystkim i wszystkiemu.
Ten jeden wyraz zmienia życie Carla, otóż między innymi dostaje awans i poznaje swoją wielką miłość.
Jednak jak wiemy z życia - co za dużo to niezdrowo.
Zastanawialiście się kiedyś na tym jakby się zmieniło wasze życie, gdybyście zawsze odpowiadali 'tak'? Odważylibyście się?
Czasami pojawiają się przed nami okazje, a my je po prostu odtrącamy, gdybyśmy byli bardziej pozytywnie do wszystkiego nastawieni, może to by odmieniło nasze życie na zawsze?



2. W pogoni za szczęściem <klik>


Główną rolą obsadzono Willa Smitha (kolejny z moich fave aktorów).
Film został oparty na autentycznych wydarzeniach i opowiada historię Chrisa Gardnera.
Zawiera wiele mądrości życiowych i jest bardzo motywacyjny, a ja po prostu uwielbiam takie filmy.
Chris marzy o karierze maklera (makler to osoba, która zajmuje się pośrednictwem w transakcjach kupna i sprzedaży papierów wartościowych - może wam to nic nie mówić jeśli nie mieliście jeszcze w szkole podstaw przedsiębiorczości)
 Niestety w wieku 30 lat traci on pracę i razem ze swoim 5letnim synkiem jest zmuszony opuścić mieszkanie i zamieszkać w łazience na stacji kolejowej. Nie porzuca on jednak swoich marzeń i dzięki swojej determinacji i wiary w siebie zaczyna je spełniać.



3. Gimme Shelter <klik>


Bohaterką filmu jest 16letnia Apple (w jej roli Vanessa Hudgens), która przez całe życie miała pod górkę. Przez cały czas musiała zmagać się z matką, która była uzależnioną od narkotyków prostytutką i znęcała się nad nią psychicznie i fizycznie.
W końcu zdeterminowana Apple postanawia raz na zawsze uwolnić się od matki i odnaleźć swojego biologicznego ojca.
Ten film wywarł na mnie bardzo duże wrażenie i po skończeniu go cały czas nie mogłam dojść do siebie.



4. Jeden dzień <klik>


Emma i Dex po raz pierwszy spotykają się w dzień ukończenia szkoły 15 lipca 1988 roku.
Em to dziewczyna z klasy robotniczej o wielkich marzeniach i ambicjach, a Dexter jest bogatym uwodzicielem, który chce by wszystko układało się tak jak on tego pragnie.
Przez następne 20 lat postanawiają się spotykać każdego roku 15 lipca i opowiadać o swoich miłościach, sukcesach, porażkach, złamanych sercach i swoim życiu.



5. 3096 dni <klik>


To jest film oparty na prawdziwej historii Nataschy Kampush, którą sama spisała jako '3096 dni'.
W drodze do szkoły dziesięcioletnia Austriaczka zostaje porwana przez bezrobotnego Wolfganga, który wywozi ją na obrzeża miasta do swojego domu.
Przetrzymywana w piwnicy i więziona przez 3096 dni Natasha jest głodzona, bita, gwałcona i hodowana jak zwierze na wzór idealnej żony dla mężczyzny
Chyba żaden film jeszcze nie oddziałał na mnie jak ten, byłam przerażona tym co przeszła ta młoda dziewczyna.


6. Przerwana lekcja muzyki <klik>



Czasami odkrywanie siebie i odnajdywanie własnej drogi może doprowadzić do obłędu.
17letnia Susanna trafia do szpitala psychiatrycznego. Dwa lata spędzane tam zamieniają się dla Sus w szkołę życia.
W szpitalu dziewczyna poznaje zbuntowaną socjopatkę Lisę i to dzięki niej odnajduje samą siebie.



7. Niemożliwe <klik>


Niektórzy z was wiedzą pewnie, że jestem wielką fanką katastroficznych filmów z tematem tornada, trzęsienia ziemi i tak dalej. Dlatego nie mogę wam jednego z nich nie polecić.
Maria i Henry wraz z trójką synów chcą spędzić Boże Narodzenie w tropikalnym raju w Tajlandii.
Wszystko układa się po ich myśli, przepiękny hotel wśród palm i złotej plaży gwarantuje im zasłużony odpoczynek.
Pewnego ranka rozlega się huk, a po chwili wszystko zostaje zmiecione przez gigantyczną falę tsunami.
Nie pozostało nic oprócz nadziei...


8. Płytki facet <klik>


Ja po prostu nie byłabym sobą, gdybym jeszcze raz nie wspomniała wam o moim ulubionym filmie.
To obowiązkowy film, który musicie oglądnąć, żeby móc się ze mną kolegować (nie żartuję)
Bohaterem mojego fav filmu jest Hal, który ocenia kobiety wyłącznie po wyglądzie, a mówiąc ogólnie - wszystkich po pozorach.
Pewnego dnia zostaje zahipnotyzowany przez telewizyjnego magika, który nakazuje by widzieć w ludziach ich wewnętrzne piękno.
Od tej poty Hal - ludzi, którzy byli dla niego odrażający z wyglądu - widzi jako przepięknych i na odwrót.
Wkrótce spotyka Rosemary, która jest otyłą ochotniczką z korpusu pokoju. On jako jedyny widzi w niej piękno i zakochuje się w niej.
Co zrobi Hal, kiedy hipnoza przestanie działać i zobaczy prawdziwe oblicze ukochanej?


9. Mój przyjaciel Hachiko <klik>


To kolejny film oparty na prawdziwych wydarzeniach.
Za namową swojej córki profesor Parker przyjmuje pod swój dach bezdomnego szczeniaka.
Od tej pory rodzi się między nimi przyjaźń. Pies codziennie odprowadza swojego pana na dworzec, a później po niego wraca.
Wkrótce profesor umiera, a pies nie mogąc się z tym pogodzić ciągle wraca na dworzec z nadzieję, że pan wróci.
Jeśli tego nie oglądaliście to musicie. To dla mnie najpiękniejszy film na świecie.


10. Umrzeć dla tańca <klik>


Wpadłam na ten film bardzo dawno temu, kiedy to miałam bardzo głupie pomysły i miałam obsesję na punkcie swojej figury.
Alyssa od zawsze chciała być profesjonalną tancerką. W końcu jej marzenie zaczęło się spełniać i dostała się do jednego z najlepszych zespołów baletowych w kraju.
Dziewczyna zaczyna stosować mordercze diety i treningi bez żadnego odpoczynku, by pozbyć się kompleksów, wyleczyć z niskiej samooceny i być godną tytułu dobrej tancerki.
Taki tryb życia doprowadza ją do anoreksji co nie tylko może zagrozić jej karierze zawodowej, ale również jej życiu.

11. Inna kobieta <klik>


To jest ten bonusowy film, który polecam. Oglądnęłam go kilka dni temu i bardzo mi się spodobał dlatego znajduje się on na tej liście. Jest to przyjemna i urocza komedia na wieczór.
Żona i kochanka tego samego mężczyzny odkrywają, że on zdradza je obie.
Między nimi rodzi się przyjaźń na całe życie i wspólnymi siłami próbują odegrać się na mężczyźnie.



Jestem ciekawa czy znacie filmy, które poleciłam.
Jeśli tak, to który z nich jest waszym ulubionym?
Może któryś wam się nie spodobał?
Którego filmu jesteście ciekawi najbardziej?

Jeśli chcecie takie notki o moich ulubionych książkach, serialach, piosenkach to napiszcie w komentarzu.

Kochani życzę wam super roku szkolnego. Żebyście wytrwali w waszych szkolnych postanowieniach, pamiętajcie o zorganizowaniu sobie czasu, bo to jest najważniejsze.
Jeśli ktoś jeszcze nie widział mojej notki o powrocie do szkoły to zachęcam do przeczytania <klik>
Jeśli chodzi o notki....
Będą się pojawiać systematycznie, myślę, że co dwa tygodnie damy radę.
Nie wiem jak to będzie z 12 września (wtedy wypada, żebym notkę dodała), bo będę w Warszawie na show Janoskians, więc wtedy dodam ją w piątek 11.
Smutno mi, że nie będziemy się widywać co tydzień, ale nie dałabym rady:(

Do zobaczenia za około dwa tygodnie:(
Dziękuję, że tutaj zaglądacie, jesteście najlepsi,

                                                                                                                                                chmurka ☁

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

time is passing too fast

(if wiecie, gdzie zrobiłam to zdjęcie macie +10 do superowości btw. wiem, że ze mnie marny fotograf)

Hej.

Nawet nie wiecie jak mi głupio, że nie dodałam notki w sobotę. Że w ogóle te notki nie są dodawane w terminach, ale teraz mam na to usprawiedliwienie.
W czwartek dowiedziałam się, że w piątek jadę do Rzeszowa i zostaję tam do niedzieli.
Moja siostra cioteczna chciała pójść ze swoją przyjaciółką na imprezę, a ja przez ten czas miałam zajmować się jej córką (mam już doświadczenie, może otworzę biznes jak w 'sam&cat'?)
Mimo że miałam dostęp do laptopa to tak strasznie mi się wszystko zacinało, że nawet nie mogłam tweetować, Po prostu nic nie dało się zrobić. A nie wyobrażam sobie jak mogłabym dodać notkę na telefonie:(
Także wszystkich was bardzo przepraszam i obiecuję poprawę prosząc tymczasem o rozgrzeszenie.

Swoją drogą nie myślałam, że Rzeszów jest taki ładny.
Mój pobyt w tym mieście wyglądał głównie tak, że przyjeżdżałam busem, po czym szłam do galerii na zakupy i wracałam.
Przez ten weekend dużo zwiedziłam.
Byłam na rzeszowskim rynku, w ogrodach, przy tej dużej fontannie i nad rzeką (karmiłam kaczki)
Naprawdę te miejsca mi się spodobały, nie wiedziałam, że Rzeszów coś takiego posiada.
Więc jeśli myślicie, że to miasto nie jest warte jakiegokolwiek zwiedzania to się mylicie moi drodzy.

Przechodząc do tematu notki...


- zawsze tak dużo myślisz Charlie?
- czy to coś złego?
- niekoniecznie, ale czasem ludzie nie uczestniczą przez to w życiu

Ludzie mają tendencję do przejmowania się jutrem.
Ciągle przejmujemy się tym co będzie dalej, myślimy o przyszłości i obawiamy się co będzie, gdy zacznie się szkoła, gdy będziemy dorośli i tak dalej i tak dalej.
To jest normalne, ludzkie i zrozumiałe, ale czas sobie zdać sprawę z tego, że takie zachowanie sprawia, że jesteśmy bardziej zestresowani, a zwykle i tak martwimy się rzeczami, które nigdy się nie wydarzą.
Ludzie nie żyją bieżącą chwilą. To dlatego wszystko wam tak bardzo szybko umyka. Nie jesteście obecni w tym co robicie.

Rok to tylko 365 dni.
Uświadom sobie jak mało to jest.
Tylko 365 razy wschodzi słońce i tylko 365 razy wstajesz z łóżka.
I nagle stajesz się starszy o rok.

Zwykle wszystkich nas zaprząta patrzenie do przodu i dlatego nie jesteśmy obecni w teraźniejszym życiu.
Niektórych z nas tak bardzo ciekawi przyszłość, że tylko o tym myślą, a niektórzy ciągle żyją przeszłością i nie mogę pójść z życiem do przodu.

Dzieci chcą być dorośli, a dorośli dziećmi.
Większość nastolatków marzy o tym, żeby skończyć tą szkołę, tak strasznie marudzą i narzekają na to, że muszą się uczyć, że ich to wyczerpuje i chcą wieczne wakacje.
Wszyscy chcą być dorośli.
Chcą się wyprowadzić od rodziców, mieć własne mieszkanie, własne życie itd.
Myślą, że bycie dorosłym jest takie super.
Czy wy się słyszycie?
Macie świadomość tego co mówicie?
Jesteś dzieckiem, więc naciesz się dzieciństwem, bo do tego już nie wrócisz.
Jesteś nastolatkiem, więc naciesz się chodzeniem do szkoły, dyskotekami, imprezami, pierwszymi zauroczeniami, pierwszym złamanym sercem.
Ciesz się tym i nie narzekaj.
Nie wiem co się ludziom ubzdurało, że bycie dorosłym jest super.
Nie jest.
Gdy narzekałam na szkołę to tata mi powtarzał, że czasy szkolne to najlepsze czasy w życiu.
A jak mu powiedziałam, że chcę już pracować to mnie wyśmiał.
Jeżeli jesteście w gimnazjum to nacieszcie się tym. Nie macie wcale tak ciężko z nauką. Jesteście dziećmi i powoli będziecie wkraczać w ten nastoletni okres.
Ja już po wakacjach wracam do 2 liceum.
I ten mój super czas się kończy, bo zaczyna się poważna nauka od której zależy tak naprawdę moja przyszłość. Muszę dobrze zdać maturę, a później znaleźć dobre studia.
Myślicie, że osoba, która studiuje ma łatwo?
Musi znaleźć mieszkanie, znaleźć pracę, żeby zarobić na swoje utrzymanie, do tego musi mieć czas na naukę i życie towarzyskie.
Dorosłe życie toczy się w zwariowanym tempie i wtedy czas leci jeszcze szybciej niż może wam się wydawać.

Czas biegnie bardzo szybko.
Nie możecie tego marnować na różne głupoty. Trzeba cieszyć się każdą chwilą i każdym dniem.
Nie narzekajcie na bycie dziećmi/nastolatkami, bo to jest najlepszy okres w życiu.
Każdy dzień może się potoczyć inaczej, każdy dzień może odmieniać wasze życia z każdym razem wstania z łóżka i to jest piękne.

'Oczekuj nieoczekiwanego'

Spróbujcie chociaż przez jedną chwilę skupić się na teraźniejszości.
Przestańcie się martwić tym wszystkich co was przygnębia.
Zobaczycie ile radości wpłynie do waszego życia.
Niektórzy są tak wrażliwi i biorą sobie wszystko do serca, że tak naprawdę każda rzecz może im się wydać ogromnym problemem.
Trzeba się nauczyć, aby do życia podchodzić z dystansem.
Ok, coś nie poszło po twojej myśli, ale to nie powód, żeby się załamywać.
Przestańcie marnować energię na coś bezsensownego co tylko osłabia wasze serduszko:(
Mam dla was cytat, który bardzo mnie zmotywował i mam nadzieję, że zmotywuje również z was.
(dla tych, którzy wiedzą z jakiego filmu pochodzi ten cytat i do kogo on należy wielkie brawa)

'Lubię rano wstać nie wiedząc co się zdarzy, kogo spotkam, gdzie mnie rzuci los.
Życie to dar, nie chcę go zmarnować.
Człowiek nigdy nie wie jaka przyjdzie karta.
Trzeba brać życie takim, jakie jest,
sprawić, by liczył się każdy dzień.'

Ludzie w waszym życiu będą się pojawiać i znikać
Spotykamy się z tak małym szacunkiem do rodziców i dziadków. Ja tego nie rozumiem.
Mówienie na rodziców stary/stara to już przewyższa wszelką skalę świństwa.
To są ludzie, którzy poświęcili dla ciebie całe życie, a tobie jest wielka szkoda pozmywać naczynia, bo mama cię o to prosi.
Zrozum, że ich kiedyś nie będzie.
Należy im okazać wielki szacunek i wielką miłość póki z wami są.
Normalnie nie doceniamy ludzi, którzy są w naszym życiu ani rzeczy, które mamy ani nawet własnego życia.
Wszystko zaczyna mieć dla nas znaczenie, gdy już tego nie ma.
Gdy nagle to stracimy.
Tak samo jest z czasem.
Jesteś dorosła i żałujesz tego, że nie wykorzystałaś w pełni tego czasu, który miałaś jako nastolatka.
Jesteś już starsza i żałujesz, że nie wykorzystałaś w pełni życia jako osoba dorosła.
Zaczynają się wyrzuty sumienia i poczucie winy, że nie rozegrałaś swojego życia tak jak chciałaś.
Nie dopuście do tego, żeby takie myśli dopadły kiedyś was.



moja fave piosenka mojego fave zespołu


Nie mam wam do polecenia żadnej książki, bo właśnie skończyłam czytać 'Wróć jeśli pamiętasz' i nie wiem co zrobić dalej ze swoim życiem.
Będąc w Rzeszowie poszłam do empiku i siedziałam tam ok 2 godzin przeszukując regały z książkami.
Spisałam całą listę książek jakie mam do przeczytania i na bieżąco będę was informować co aktualnie czytam.

Jeżeli chodzi o film, to wczoraj oglądnęłam 'Szczęściarza' (nieee, wcale nie zachęcił mnie do tego grający tam Zac Efron) 
Ale tak na poważnie... nawet, gdyby nie Zac Efron grał tam główną rolę to bym oglądnęła ten film. Jest świetny.
Miałam mieszane uczucia czy go oglądać czy nie, bo bardzo chcę przeczytać książkę i zastanawiałam się czy mogę w pierwszej kolejności oglądnąć film.
Moja ciekawość mnie przerosła i oglądnęłam.
O czym jest? (to dla tych, którzy nawet nie mają pojęcia o tym filmie, istnieją tacy?) zapraszam <klik>


A więc to już koniec.
Notkę postaram się dodać w sobotę (promise)
Od teraz w roku szkolnym nie mam pojęcia jak notki będą dodawane. Obawiam się, że będę je dodawać co 2 tygodnie, choć postaram się częściej.
To wy mnie motywujecie.
Dlatego tak bardzo zależy mi na komentarzach i wyświetleniach.
Chcę wiedzieć, że ten blog ma jakiś sens i ktoś poświęca na niego swój czas, bo inaczej to nie będzie mieć sensu:(
Także im więcej komentarzy tym większa chęć pisania czegokolwiek dla was.
p.s wiem, że ta notka jest dość krótka, ale za to kolejna będzie długa jak stąd do san francisco

Miłego ostatniego tygodnia wakacji,

                                      
                                                                                                                                                chmurka ☁

sobota, 15 sierpnia 2015

back to school

¡Hola!

Dokładnie za 16 dni (chyba za tyle) wracamy do szkoły. Kończą nam się wakacje, zacznie się nauka, brak czasu na przyjemności, brak odpoczynku, wstawanie o 6 rano (w moim przypadku o 5), zasypianie po północy, stres, testy gimnazjalne, matura i dla niektórych nowa szkoła.
Nie jesteście tym podekscytowani?
Iść do nowej szkoły to jak zaczynać nowe życie.
Zdaję sobie sprawę, że te 16 dni was przeraziły.
Wiem, że na samą myśl o szkole chce wam się płakać i rzucać po podłodze.
Ale szkoła to nie są same negatywne rzeczy. Żeby przeżyć ten rok, żeby przetrwać musicie nauczyć się wyciągać z tego jakieś pozytywy.
W tej notce dowiecie się jak odnaleźć się w nowej szkolejak się dobrze uczyć, jak zorganizować sobie czas, i jak przetrwać te 10 szkolnych miesięcy.
Ready, Steady, Go!


new school

We wrześniu niektórzy z was idą do gimnazjum, liceum, technikum lub po prostu zmieniają szkołę.
Taki okres w życiu potrafi przytłoczyć każdego.
Czujemy się zagubieni, zestresowani i jesteśmy pod dużą presją.
Co jeśli mnie nie polubią?
Co jeśli im się nie spodobam?
Co jeśli nie znajdę przyjaciół?
Co jeśli będą mnie prześladować?
Co jeśli nie poradzę sobie z nauką?
Co jeśli będę samotna?
Co jeśli się tam nie odnajdę?
Jak będę wyglądać na tle innych dziewczyn?
Przejmujecie się rzeczami, które jeszcze nie miały okazji się zdarzyć.
A nawet przejmujecie się rzeczami, które w ogóle się nie wydarzą.
Jeśli się sprawdzi to czym się martwisz, to wtedy zacznij się przejmować.
Zamartwianie się tym odbiera wam siły już dzisiaj, w tej chwili.
Idziesz do nowej szkoły.
Masz szansę, aby wszystko zacząć od początku. 
Wszystkie przyjaźnie, zauroczenia, oceny, podejście do nauki, to wszystko może się zacząć od zera.
Od września będziesz mieć czystą kartę ze wszystkim, czy to nie jest super?
Wystarczy, że będziesz to kontrolować.
Nie możesz się przejmować tym, że ktoś cię nie polubi, że komuś się nie spodobasz. 
Jeśli czujesz się dobrze sam ze sobą to nikt nie jest w stanie pociągnąć się w dół.
Myślicie o sobie tak, jak inni o was myślą co jest dużym błędem.
Ktoś ci kiedyś powiedział, że jesteś gruba, wbiegłaś do domu, stanęłaś przed lustrem i już w twojej świadomości jest to, że jesteś gruba. I ty w to wierzysz.
Masz o sobie dobre zdanie, ktoś powie ci coś przykrego i już zaczynasz o sobie źle myśleć.
Dlaczego ludzie mieliby cię nie polubić?
Wystarczy, że pokażesz się jak z najlepszej strony, będziesz uprzejma, sympatyczna, a inni odpłacą ci się tym samym.
Na rozpoczęciu roku bądź uśmiechnięta i otwarta na wszystkich. Jeśli zobaczą, że jesteś taką żywiołową osobą to w momencie wzbudzisz w nich sympatię.
Nie bądź cichą myszką, która czeka aż ktoś pierwszy się do niej odezwie.
Przejmij inicjatywę i zagadaj do nowych kolegów i koleżanek z klasy.
Widzisz samotną dziewczynę, która stroi w kącie i nie wie co ze sobą zrobić?
Podejdź do niej, przedstaw się, podaj rękę i z nią porozmawiaj.
Zrozumcie, że takie obawy dotyczące szkoły mają wszystkie osoby z waszej klasy. Nie jesteście w tym sami. To nie tak, że tylko wy się tak bardzo tego boicie.
Zapoznajcie się z ludźmi, bądźcie mile do wszystkich nastawieni i nie róbcie sobie wrogów.
Jeśli tylko ludzie zobaczą, że bije od was ciepło i radość to od razu was polubią.


Jeśli chodzi o naukę to warto się wziąć w garść, a nawet trzeba.
Wiem, że się nie chce, wiem, że czasem jest ochota, aby to wszystko rzucić. 
Ale jeśli jesteście w gimnazjum lub liceum to patrzcie na to pod względem egzaminów końcowych. 
Uczcie się pilnie, a później będzie wam lżej przy testach lub maturze.
Pamiętajcie, że przez naukę dużo osiągniecie i to nie jest byle jakie tam gadanie. W tych czasach jeśli nie masz wyższego wykształcenie to (przepraszam za wyrażenie) jesteś nikim. Nie obraźcie się na mnie, ale taka jest prawda. Jeśli się nie uczysz to niczego nie osiągniesz.
Ludzie sobie wmawiają, że szkoła niczego porządnego nas nie uczy. Że dzięki niej nie nauczycie się kupować domu, płacić rachunków itd. ale dzięki Bogu będziecie znali budowę liścia.
Ok, to jest najgłupsze wytłumaczenie się z lenistwa do nauki.
A czy na egzaminach będą się pytać o to jak kupić dom albo jak kupić samochód?
Szkoła nie robi wam niczego złego, nie chcecie być z siebie dumni, że tak wiele umiecie i jesteście naprawdę inteligentni?
Wiem, że niektórym nauka łatwo wpada do głowy, ale niektórym to nie wychodzi. Więc w czym tkwi problem?
Pomyślcie po co się uczycie (żeby dostać się na swój wymarzony kierunek, aby mieć świetny zawód, żeby rodzicie byli dumni, żebyście sami z siebie byli dumni, żeby być kimś) i co dzięki nauce osiągniecie.



Sposoby na efektywną naukę.

*Przychodzicie ze szkoły i okazuje się, że następnego dnia macie kartkówkę lub sprawdzian, a także zadania domowe. Przez waszą niechęć i zmęczenie nauka wydaje się niemożliwa. Jak się dobrze nauczyć na sprawdzian, żeby go nie zawalić?*

Kiedy przychodzicie do domu to najważniejszy jest obiad. Będąc w szkole myślę, że większość z was nie jada, a jak jada to malutko. Dlatego posiłek obiadowy jest tak ważny. Bez niego nie będziecie mieć energii i nic dziwnego, że nie chce wam się uczyć skoro nawet nie macie siły.
Następnie robicie sobie od pół godziny do godziny przerwę. Musicie odpocząć po szkole i się zrelaksować. Nie możecie od razu przystąpić do nauki. Ze szkoły do szkoły, kto by tak chciał? Nie jesteście maszynami, które nie potrzebują odpoczynku od pracy. Polecam pójście na spacer, a nie przeznaczenie tego czasu na komputer czy telewizor, bo to was tylko rozleniwi.
Po tej przerwie czas zabrać się za zadania domowe. Nie przechodzicie od razu do nauki na sprawdziany lub kartkówki, bo to wam zajmie większość czasu, a takie zadanie warto zrobić szybko.
Kiedy wszystko odrobicie to szykujecie sobie na biurku książki i zeszyty do przedmiotów, z których musicie być przygotowani. Pamiętajcie, że przy nauce ważna jest cisza i spokój, więc nie wyobrażam sobie, że uczycie się jednocześnie oglądając telewizję. Wasze miejsce do nauki powinno być spokojne i czyste, aby nic was nie rozpraszało.

Moim częstym błędem było czytanie książki i nie rozumienie jej. Czytałam materiał z którego miałam się przygotować, ale myślami byłam zupełnie gdzie indziej, cały czas byłam rozproszona.
Nawet gdybym przeczytała dany temat 10 razy to bez skupienia się nad nim, nic by to nie dało.
Jeśli się skupisz nad czytanym tekstem, wszystkie nieznane ci słowa sprawdzisz co oznaczają i po przeczytaniu tego fragmentu spróbujesz opowiedzieć go własnymi słowami (dzięki temu zrozumiesz to co przeczytałeś, znajdziesz w tym jakiś sens, jakiś logiczny ciąg tego wszystkiego) wystarczy ci raz przeczytać i już będziesz go umieć. Nie omijajcie niczego w podręczniku, wszystkie ciekawostki, źródła itd. są ważne. Believe me.
Kolejną rzeczą jest prowadzenie zeszytów. Prowadźcie je najlepiej jak potraficie. Ja nie żartuję.
W 1 klasie liceum w ogóle ich nie prowadziłam, nie posiadałam żadnego i później do kartkówek czy sprawdzianów nie miałam się z czego uczyć i był problem. To są wasze zeszyty, więc możecie w nich pisać tak, aby wam było później wygodniej się uczyć. Mam na myśli korzystanie z kolorowych długopisów, robienie różnego rodzaju rysunków i schematów (to pomoże wam bardziej zrozumieć dane zagadnienie) pisanie rzeczy ponad to co dyktuje wam nauczyciel, oczywiście piszcie to, co on wam dyktuje, ale piszcie też to, co mówi, a nie każe zapisywać.
Postarajcie uczyć się na sprawdzian już kilka dni przed, a nie dzień. Dzięki temu utrwalicie sobie dany materiał i automatycznie będziecie wszystko zapamiętywać.
Róbcie sobie przerwy w czasie nauki (po godzinie zróbcie sobie 10 minut odpoczynku)
Po przeczytaniu tematu w podręczniku, zróbcie do niego zadania w ćwiczeniach (chyba, że nie posiadacie) dzięki temu poćwiczycie, a jest szansa, że podobne zadanie pojawi się na sprawdzianie.




Być zorganizowanym znaczy mieć kontrolę.

*Wracacie do domu w okolicach 15/16 (niektórzy wcześniej, niektórzy później) Jesteście zestresowani tym jak mało dnia wam pozostało, a przecież musicie znaleźć czas na obiad, odpoczynek, zadania, naukę, kąpiel, przyjemności, kolację, przygotowanie plecaka do szkoły i na życie. Jesteście sfrustrowani, bo nie macie pojęcia jak sobie zorganizować czas. Zaczynacie mówić, że z niczym nie zdążycie i nie macie na nic czasu. A macie go i to sporo, wy tylko nie umiecie rozplanować sobie dnia*

Pamiętajcie, że po powrocie do szkoły najważniejszy jest obiad, godzinna przerwa podczas, której możecie robić co tylko chcecie (spacer, czytanie książki [komputer i telewizja też może być, ale pod warunkiem, że się nie rozleniwicie])
Później oczywiście zabieracie się do zadań domowych i nauki.
Czas, który poświęcacie na naukę zależy tylko od was. Nie mogę wam narzucać ile godzin macie spędzić przy książce. Tutaj liczy się efekt, więc ile czasu potrzebujecie do tego, aby się dobrze przygotować, to tyle go wykorzystajcie.
Nie róbcie czegoś na zasadzie, że 'ooo raz przeczytałam temat, więc pewnie umiem, więc teraz czas na fejsbuka i twittera' Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie mylcie nauki z zabawą. Na komputer przeznaczcie max 2 godziny dziennie choć i tak do za dużo. Polecam 1,5.
Pamiętajcie o kolacji, kąpieli, spakowaniu plecaka na następny dzień i naszykowaniu ubrań, które macie zamiar włożyć.
Niczego nie zostawiajcie na sam ranek, kiedy to w połowie żywi, w połowie śpiący spieszycie się na autobus.
Jeśli macie problem z silną wolą i zorganizowaniem czasu, wyciągnijcie kartkę i napiszcie na niej plan dnia. Waszym zadaniem jest tylko się jego pilne trzymanie.



ten months

Kochani, ja wiem, że przed nami 10 ciężkich miesięcy, ale w każdej sytuacji znajdą się pozytywne strony.
Więcej się nauczycie, będziecie się spotykać ze swoimi koleżankami w szkole, będziecie widywać swojego crusha.
Nie będziecie się nudzić, bo będziecie mieć tak dużo na głowie, że nie będzie czasu myśleć o nudzie.
Ruszą nowe odcinki M Jak Miłość (będziemy mogły znowu wzdychać do Marcina Chodakowskiego), zaczną się różne programy, w październiku wyjdzie nowy album Seleny i ruszy nowy sezon TVD, w listopadzie czeka na nas nowy album Justina.
Ten rok szkolny strasznie szybko nam zleci, więc nie martwcie się, że dopiero za 10 miesięcy będziemy mieć wolne.
Przecież chodzenie do szkoły nie oznacza więzienia, bunkru itd. będą święta, ferie i inne dni wolne. Będzie mnóstwo okazji do odpoczynku.

Mam nadzieję, że notka wam się podobała i co nieco wam pomogła. Byłabym wdzięczna, gdybyście po przeczytanej notce zostawili po sobie ślad oddając komentarz.
Miłych ostatnich 2 tygodni szkoły! {halo, wakacje nadal trwają, dalej możemy się bawić, odpoczywać, robić rzeczy na które mamy ochotę, a rok szkolny nam na nie nie pozwoli}

Kocham was,

                                                                                                                                                chmurka ☁

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

the pursuit of happyness


Hej wszystkim.

Na samym początku chciałabym was przeprosić za to, że ta notka nie pojawiła się w sobotę tak, jak miało być.
Nie miałam do tego chęci, nagle pomyślałam, że przecież nikogo nie obchodzi mój blog, więc po co i dla kogo ja mam pisać?
Parę osób się upomniało o nową notkę, więc oto ona.


Spójrzcie na swoje życie.
Spójrzcie na ludzi, którzy was otaczają.
Spójrzcie na miejsce, w którym się znajdujecie.
Spójrzcie na siebie.

Chodzi mi o to, że po chwili niektórzy z was dojdą do wniosku, że nie jest wystarczająco dobrze, nie jest tak jak byście chcieli, nie jest tak dobrze jak mogłoby być i że mogłoby być lepiej.

'Kiedy jestem w Nowym Yorku, chcę być w Europie, a kiedy jestem w Europie, chcę być w Nowym Yorku' - Woody Allen

Czy ktokolwiek z was wstając z łóżka jest szczęśliwy?
Cofnijmy się do definicji szczęścia..bo szczęście w tym wieku oznacza spełnienie marzeń, super samochody, przepiękne domy, nieskazitelną urodę, bogactwo, sławę, świetną figurę, posiadanie tego co się chce, mieszkanie tam gdzie się chce i ogólnie wszystko co się chce.
Dążąc do szczęścia skupiamy się na tym, żeby zmienić warunki, w których żyjemy, mając nadzieję, że to przyniesie nam upragnione spełnienie.
Nie oszukujcie się.
Dążąc do szczęścia powinniśmy doceniać warunki, w których żyjemy.
Ale czy samym szczęściem nie jest to, że żyjesz i masz przed sobą przyszłość?

Jesteś zdrowym człowiekiem.
Masz nogi, ręce, wzrok, słuch i inne zmysły.
Wszystko jest tak, jak należy. 
A teraz pomyśl o tych wszystkich chorych, cierpiących ludziach. O dzieciach chorych na raka, u których wszystko jest przesądzone.
Wyobraźcie sobie, że u tych ludzi ból jest na porządku dziennym.
Przez niego nie mogą się skupić na niczym innym. Ich marzeniem jest to, żeby być zdrowym.
Teraz ty mając to zdrowie, w ogóle tego nie doceniasz.
Nie doceniasz tego, że możesz robić codzienne rzeczy nie myśląc o żadnym bólu.
Nie doceniasz tego, że spędzasz czas jak zwykły nastolatek, a nie człowiek, który całe życie spędza w szpitalu i nie może sobie pozwolić na niektóre rzeczy.
Nie doceniasz zdrowia tylko dlatego, że je masz.

Jesteś w pełnej rodzinie. Masz rodzinę i dach nad głową.
Czego chcieć więcej?
Podczas, gdy pełno dzieci mieszka na ulicy, nie mają nic do jedzenia, są w domu dziecka, wychowują się w patologicznej rodzinie..
Jak ty dalej możesz narzekać i nie doceniać tego co masz?
Jak ty nie możesz mieć szacunku do swoich rodziców, którzy podjęli próbę wychowania cię, którzy cię chcieli, którzy robią dla ciebie wszystko, bo cię kochają?
Jak?

Żyjesz.
Zakochujesz się, masz złamane serce, zostajesz wystawiony, zostajesz zraniony, spotykasz się z innymi.
Gdy byłam mała i mieszkałam w takim jakby bloku (to była przychodnia. na dole byli lekarze, a na górze mieliśmy mieszkanie) w sąsiednim bloku (na dole policja i na górze mieszkania) mieszkała rodzina z dziewczynką chorą na downa.
Była moją najlepszą przyjaciółką.
Dziwne prawda? 
Że taka dziewczyna została moją najlepszą przyjaciółką.
Że znalazłam z nią wspólny język i tak dalej.
Cieszyła się z najmniejszych drobiazgów.
Cokolwiek by nie dostała nawet lizaka - była za to ogromnie wdzięczna. 
Z biegiem lat, gdy byłam w 3/4 klasie podstawówki zaczęłam ją przerastać, mimo że była starsza o ok 10 lat ode mnie. 
Dzieci z zespołem downa mają tendencję do tycia, dlatego ona w ogóle nie rosła.
Ja zaczęłam wyrastać z lalek i zabaw, a ona nie.
Zaczęłam się interesować chłopakami, a ona nie.
Zaczęłam poważniej myśleć, a ona nie.
Ja szłam z życiem do przodu, a ona nie.
Ona cały czas stoi w miejscu.
Nigdy się nie zakocha, nigdy nie będzie miała złamanego serca, nigdy nie będzie czytać, nigdy nie będzie pisać, nigdy nie będzie w pełni samodzielna, nigdy nie zamieszka sama, nigdy nie pójdzie do pracy.
Ja jestem w liceum. 
Jestem prawie dorosła.
Ona ma ponad 25 lat (chyba 27) i jest w tym samym miejscu co 10 lat temu, gdy ją poznałam.
Najlepsze jest w niej to, że zdaje sobie sprawę z tego, że jest chora.
Że nigdy nie będzie umiała czytać ani pisać.
Nigdy nie będzie zdrowa.
A jednak się cieszy z każdego dnia. 
Nigdy w życiu nie widziałam jej smutnej. 
Skoro ona potrafi doceniać życie to czemu ty nie możesz?

Ludzie traktują wszystko jako dane im z góry i przez to myślą, że zdrowie, cudowne życie to coś, co im się po prostu należy.

☔☔☔

Nie wiecie ile radości wpłynie do waszego życia, kiedy zaczniecie wszystko doceniać.
Ale zacznijcie doceniać rzeczy zanim je stracicie.
Wbiegając rano do kuchni przytulcie mamę, tatę lub kogoś z rodziny. Po prostu bądźcie wdzięczni za to, że są. Że macie kogoś.
Cieszcie się zdrowiem, póki wszystko z nim jest w porządku.
Obudźcie się z samego rana i wyjdźcie na podwórko oglądać wschód słońca i bądźcie wdzięczni za to, że możecie go oglądać.

Piszecie, że macie złe życie tylko dlatego, że macie zły dzień.
Niektórzy mówią 'ja nie mam z czego się cieszyć' To bzdura.
To nie tak, że nie macie rzeczy, dzięki którym bylibyście szczęśliwi, wy po prostu ich nie dostrzegacie.
Zdajcie sobie sprawę z tego, co właśnie przegapiacie w swoim życiu i z jakich rzeczy powinniście być szczęśliwi.



Wiecie kim jest Nick Vujicic?
Jest to australijski mówca motywacyjny, ale to nie jest ważne.
Ważne jest to, że urodził się bez rąk i bez nóg, a i tak robi niesamowite rzeczy i jest najbardziej inspirującym człowiekiem na świecie.
'Mogę być bardzo wściekły za to, czego nie mam albo być bardzo wdzięczny za to, co mam'
Zachęcam was do oglądnięcia filmów z jego udziałem i posłuchania tego, co ma do powiedzenia.
Mi osobiście jego słowa bardzo pomogły, więc myślę, że i wam pomogą.

Oglądnijcie ten 4 minutowy filmik i jeśli po nim poczujecie się lepiej, wtedy oglądnijcie następne.


ZACZNIJ DOCENIAĆ TO CO MASZ, ZANIM ŻYCIE ZMUSI CIĘ DO DOCENIENIA TEGO CO MIAŁEŚ.

***


To już koniec, widzimy się za tydzień.
Mam nadzieję, że notka chociaż trochę wam się spodobała.
Za niedługo postaram się przygotować notkę o szkole, bo wiem, że niektórzy z was teraz będą szli do nowej szkoły co pewnie was stresuje. Sama rok temu to przeżywałam i wiem jak to jest.
p.s jeśli są jakieś błędy to przepraszam, nie sprawdzałam notki:(

See you babes...



                                                                                                                                                chmurka ☁


sobota, 1 sierpnia 2015

something about me


(from tumblr, nie łudźcie się, że to ja robię takie super zdjęcia)

Hi dears.

Co u mnie nowego?
W sumie to nic nowego się nie dzieje, a dokładniej to nic się nie dzieje. Od nowa zebrałam się do ćwiczeń i znalazłam takie, które sprawiają mi przyjemność, a efekty są szybko widoczne. (if chcecie notkę o moim workoucie to napiszcie w komentarzu)
Na niedzielę mam zaplanowany wypad do galerii na małe zakupy, trzymajcie kciuki, żebym znalazła coś fajnego:(

☀☀☀

 W końcu nadszedł czas na nową typical notkę. Może nie będzie ona tą typową, bo nie zawiera żadnych morałów i tak dalej i tak dalej, które zawsze staram się wam przekazać.
Ostatnio pojawił się komentarz w zakładce pytania&pomysły, żebym napisała coś o sobie. We wcześniejszych komentarzach znalazłam też pomysł na napisanie faktów o sobie. Postanowiłam więc jakoś to połączyć. Uznałam, że to dobry pomysł, chociaż gdy ktoś mi każe opowiadać o sobie to zazwyczaj nie wiem co mówić i co opowiadać. A nawet nie mam co mówić i co opowiadać, bo raczej jestem nudną osobą, która prowadzi nudne życie, więc nie ma czym tu się chwalić.
Jednak pomyślałam, że przydałoby się, żebyście mnie bliżej poznali i że to czas bym podzieliła się z wami cząstką siebie, moimi planami na przyszłość i marzeniami.

So..

Mam na imię Klaudia, na drugie Ania, a na trzecie (z bierzmowania) Honorata. 
Skąd Klaudia? (udawajcie, że was interesuje ta niesamowicie ważna dla waszego życia historia)
 Początkowo miałam mieć na imię Daria albo Dagmara - mama tak chciała, ale tata zdecydował, że będę Klaudia jak ta znana modelka Claudia Shiffer i w sumie po niej dostałam to imię. Drugie imię zawdzięczam prababci.
No i skąd pomysł na Honoratę?
Bierzmowanie miałam chyba w 2 gimnazjum, a w tym okresie bardzo lubiłam Honoratę Skarbek i strasznie się nią inspirowałam, więc właśnie jej imię wybrałam (błędy młodości)
Mam 17 lat i mieszkam na podkarpaciu w okolicach Rzeszowa. Niby nie jest źle, ale wiadomo, że chciałabym mieszkać gdzie indziej.
Po wakacjach idę do 2 klasy liceum (co się dzieje przecież dopiero byłam w gimnazjum!)
Jestem na profilu mat-hist-ang, ale mam jeszcze jakby rozszerzony wos i można powiedzieć, że polski też. Nazywa się to klasa prawno-ekonomiczno-medialna czy coś w tym stylu.
Już mam tak jakby plan na przyszłość, nie wiem czy to jest serio to, co chcę robić w życiu, ale czas leci, więc muszę mieć już na siebie jakiś pomysł.
A więc mam zamiar studiować dziennikarstwo. Nienawidzę kiedy komuś o tym mówię, a ten ktoś mnie wyśmiewa i strzela argumentem, że po dziennikarstwie nie ma pracy.
To bzdura.
Znam wiele osób, które studiują dziennikarstwo i mają pracę w swoim zawodzie, a do tego zarabiają bardzo dużo.
Zdecydowałam się na ten kierunek, bo uważam, że to jest coś, co do mnie pasuje. Lubię pisać, więc mogę pracować w prasie, pisać artykuły do gazet (moim marzeniem jest pisać dla magazynu 17teen, ale w Polsce to niemożliwe ofc) Nie wstydzę się ludzi. W sensie mogę iść spokojnie ulicą i podejść do jakiegoś obcego człowieka i nagle od czapy spytać się gdzie jest Harry Styles (uznajcie, że to normalne)
Chciałabym pracować w telewizji, ogólnie w mediach, więc myślę, że dziennikarstwo nie jest takim złym pomysłem.
Myślę nad studiowaniem w Warszawie na Uniwersytecie Warszawskim, trzymajcie kciuki, żebym się tylko dostała:( 
W sumie Kraków, Wrocław i Gdańsk też znajdują się na mojej liście, ale skoro idę na dziennikarstwo to w Warszawie prędzej dostanę pracę w swoim zawodzie. Wiadomo, że Warszawa daje o wiele więcej możliwości niż taki Gdańsk.
 Po skończonych studiach jeśli nie dostanę pracy w Warszawie to chciałabym polecieć do Londynu i tam znaleźć pracę dziennikarki.
Jeśli nie dziennikarstwo to nie wiem co. Nie pytajcie mnie o plan b, bo go (jeszcze) nie mam chociaż powinnam.



Czym się interesuję?
 Prawda jest taka, że interesuję się wszystkim po trochu, ale w niczym nie jestem tak naprawdę super dobrym ekspertem.
Jeśli chodzi o muzykę to nie ograniczam się do jednego gatunku. If znajdę piosenkę z gatunku rocka, a mi się spodoba to jej słucham. Ostatnio polubiłam covery pewnego chłopaka na yt, który śpiewa je pop punk. Czyli punk też leży w moich upodobaniach. Kocham piosenki The Fray, to jeden z moich ulubionych zespołów. Jeśli go nie znacie to zachęcam do posłuchania paru piosenek.
Jestem zakochana w 'The Vampire Diaries' i jest to mój serial numer jeden.
Wcześniej nie przepadałam za nim. Nie miałam jakiejś większej ochoty na zaczęcie oglądania go, nie wiedziałam czym te wszystkie nastolatki się tak zachwycają, ale wystarczyło, że oglądnęłam jeden odcinek i już ten serial skradł moje serce.
p.s jestem po uszy zakochana w stefanie salvatore
Oglądam też PLL i moją ulubioną kłamczuchą jest Hanna, mimo że na samym początku była nią Aria to teraz jakoś zaczęła mnie irytować. 
Skończyłam wszystkie sezony 'Plotkary' i zaczęłam oglądać 'My mad fat diary' i 'How i met your mother' ale żadnego z nich jeszcze nie skończyłam:(
Teraz jestem w trakcie drugiego sezonu Victorious, mimo że polubiłam ten serial i Tori, to Victoria Justice dalej do mnie nie przemawia:(
Jak byłam mała to uwielbiałam różne telenowele typu 'Gorzka zemsta', 'Prawo pożądania', 'Cena marzeń', 'Barwy grzechu' (przyznajcie, że wy też, bo inaczej będzie mi głupio), a moim ulubionym serialem w dzieciństwie były 'Czarodziejki' zawsze, gdy bawiłam się w nie z moimi kuzynkami to ja udawałam Phoebe, bo według mnie była najładniejsza.

some facts

* Nie mam rodzeństwa, ale w zamian mam dwa psy i papugę.
* Moimi ikonami stylu są Ariana Grande, Vanessa Hudgens i Selena Gomez.
* Girl Crushes - Ariana Grande, Nina Dobrev, Selena Gomez, Lily Collins, Acacia Brinley i Vanessa Hudgens i chyba Phoebe Tonkin
* Boy Crushes - Justin Bieber, Paul Wesley, Joe Jonas, Channing Tatum, Zac Efron i Mikołaj Roznerski (Marcin Chodakowski z M Jak Miłość)
* Uwielbiam chodzić do kina, oglądać filmy, seriale i żywić się popcornem. Wolę słodki od tego normalnego.
* Mój naturalny kolor włosów to ciemny blond, ale od stycznia farbuję je na jasny.
 * Moje ulubione kolory to czarny i pudrowy róż.
* Kolor moich oczu i pieprzyki na rękach to moje ulubione rzeczy we mnie.
* Jeśli oglądam filmy akcji, wojenne, science-fiction to tylko z tatą. Najczęściej na takie chodzimy do kina.
* Trenowałam kosza, grałam na gitarze, tańczyłam, ale z tego wszystkiego zrezygnowałam, bo mi się nie chciało (kolejne błędy młodości)
* Chciałabym, żeby ludzie zdrabniali moje imię, ale przy moim to raczej nie wychodzi nic fajnego:(
* Nienawidzę kiedy chłopaki na mnie gwiżdżą lub trąbią. Niby fajne jest to, że ktoś na mnie zwraca uwagę i nie jestem niewidzialna, ale moim zdaniem to okazywanie braku szacunku dziewczynom.
* Zasypiam po 1 w nocy, bo wcześniej po prostu nie umiem. Może to wynik tego, że codziennie wstaję przed 12.
* Mam słabość do brunetów i brązowych oczu.
* Moim ogromnym marzeniem jest domek w Londynie (w tych szeregowych, bliźniaczych domkach)
* Mój znak zodiaku to koziorożec.
* Chciałabym być Brytyjką.
* Moja wymarzona randka to spacer po plaży.
* W szkole oprócz angielskiego uczę się francuskiego i hiszpańskiego.
* Marzę o własnym domku nad morzem, od razu przy plaży.
* Uwielbiam horrory, ale nigdy, przenigdy nie odważyłabym się sama je oglądać.
* Nie jestem dobra w pisaniu faktów o sobie, ale udawajcie, że poszło mi super.

co mogę wam polecić?

Za każdym razem, kiedy ktoś mnie pyta o ulubiony film, piosenkę itd. to mnie zatyka. Przecież ja mam tego tak dużo, że trudno mi wybrać.
Dlatego zamiast podania konkretnych odpowiedzi na temat mojego ulubionego filmu itp. podzielę się z wami JEDNYM Z moich ulubionych i JEDNĄ Z moich ulubionych piosenek.

film

'Płytki facet'

Jest to piękny film z 2001 roku co nie znaczy, że jest stary. Ogromnie wam go polecam, otworzył mi oczy na parę spraw i dzięki niemu zmieniło się moje myślenie na temat innych ludzi.
Jeśli znacie ten film to szacun, ale ci, którzy go nie wiedzieli muszą go obowiązkowo obejrzeć.
Jest tego wart.

o czym jest?
Głównym bohaterem tego filmu jest Hal - płytki facet, który ocenia innych po pozorach. Pewnego dnia Hal zostaje zahipnotyzowany przez telewizyjnego magika, który każe mu dostrzegać w ludziach ich wewnętrzne piękno. Od tej chwili wygląd ludzi widzi poprzez ich wnętrze.
Piękna dziewczyna z paskudną osobowością wydaje mu się brzydką.
Brzydka dziewczyna z wielkim sercem wydaje mu się boginią.
Wkrótce Hal spotyka Rosemary, która jest olbrzymie otyłą ochotniczką z korpusu pokoju. Hal jako jedyny widzi w niej piękno i kobiecość i zakochuje się w niej.
Kiedy czar pryska Hal dostrzega jak naprawdę wygląda kobieta. Musi dokonać wyboru, który zaważy na jego całym życiu....

piosenka

A Rocket To The Moon - Ever Enough

Nie mam pojęcia czy znacie tą piosenkę czy nie, ale chciałam się z wami nią podzielić.
To w końcu jedna z moich ulubionych i to na tyle ulubionych, że muszę o niej wspomnieć.
Jest śliczna, a oglądając teledysk trudno jest się powstrzymać od łez:(


książka


Właśnie zaczęłam czytać 'Zostań jeśli kochasz'.
Zostało mi 40 stron do końca i już wiem, że jest moją ulubioną. To pierwsza książka, gdzie aż tak bardzo utożsamiam się z główną postacią. Czuję się jakbym ja była Mią. Tak samo myślimy, tak samo postępujemy i mamy takie same charaktery. 
Wiele osób zraziło się się do tej książki po oglądnięciu filmu. Ja też początkowo oglądnęłam film i przyznam, że też mi się nie spodobał.
Byłam nim strasznie rozczarowana.
Teraz czytając książkę nie mogę znieść tego jak mogli to aż tak popsuć.
Książka jest zdecydowanie lepsza, muszę się od niej na siłę oderwać, bo boję się, że całą przeczytam w jeden dzień.
Jeśli ktoś z was się nad nią zastanawia to z ręką na sercu mogę wam obiecać, że wam się spodoba.
Nigdy nie kierujcie się ekranizacją.




*Jak chcecie bym wam polecała jakieś piosenki, filmy, seriale w każdej notce to dajcie znać w komentarzu.

Aż mi szkoda, że to już koniec notki. Tak bardzo lubię pisać i smutno mi, że notka będzie dopiero za tydzień.
Wiem, że nie lubicie jak przypominam o tym ile zostało do końca wakacji, ale dzisiaj jest już 1 sierpnia, a więc został nam tylko miesiąc wolnego.
Jeśli nie zrobiliście jeszcze czegoś na co macie ochotę, to nie czekajcie dłużej, odpowiednia chwila nigdy nie przychodzi.

Wiem jak bardzo chaotycznie to wyszło i to wszystko napisane od czapy, ale nawet nie wiecie jak trudno jest pisać o sobie. Pisząc to, co chwilę sobie o czymś przypominałam i chciałam to dodać, coś uznałam za zbędne i usuwałam, później znowu coś dodałam i tak dalej, więc dlatego wyszło to jak wyszło.
Widzimy się za tydzień.
Kocham was, uważajcie na siebie.

                                                                                                                                 chmurka ☁

sobota, 25 lipca 2015

LBA


Hejka wszystkim.
(pewnie myśleliście, że będzie dzisiaj typowa, długo notka, a jej nie ma buhahahah)

Nie bądźcie źli. Po prostu nie chciałam odkładać sprawy z nominacją na późniejsze terminy, a obiecałam sobie, że wszystkie notki jakie by nie były dodaję tylko w soboty:(
W ogóle odetchnęłam z ulgą, bo ostatnio u mnie kiepsko z internetem i myślałam, że w ogóle nic nie dodam.



A więc ostatnio zostałam nominowana (i to dwukrotnie) do LBA (Liebster Blog Award) przez Paulinę (http://paulinaitsme.blogspot.com) oraz Nadię (http://diary-of-winnieari.blogspot.com)
Polega to na tym, że jeden bloger nominuje następnego do odpowiedzenia na 11 pytań, następnie nominowana osoba nominuje kolejne, które muszą odpowiedzieć na pytania zadane przez nią.
Jest to taka nagroda 'za dobrze wykonaną robotę'.
To są moje pierwsze nominacje i bardzo się z tego powodu cieszę, nie jestem tutaj od nie wiem jak dawna i nie wiem czy moja praca na blogu jest na tyle dobra by być za to nominowanym, ale ogromnie dziękuję za to, że zostałam doceniona.


Pytania od Pauliny:

1. Co cię inspiruje? 

Nie mam tutaj konkretnej odpowiedzi, bo tak naprawdę inspiruje mnie wszystko.
Najbardziej to chyba historie innych ludzi. To przez co przeszli, jak się podnosili po porażkach itd.
 Myślę, że dużą rolę odgrywają też moi idole, różne postacie z filmów i seriali, muzyka, książki, filmy.

2. Jaką książkę polecasz?

Pewnie każdy z was ją czytał, ale na tą chwilę moją ulubioną jest 'Ostatnia piosenka' I nawet jeśli oglądaliście tylko film to warto ją przeczytać. Nie ma w filmie tylu rzeczy ile pojawia się w książce. Całkiem inaczej to wszystko jest opisane i lepiej się przeżywa emocje.
Polecam jeszcze 'Love, Rosie' chociaż pewnie też czytaliście.
Muszę przeczytać jakąś mało znaną, żeby później was zgasić hihi.

3. Promujesz bloga wśród znajomych, czy jest to tajemnica?

Jeśli chodzi o promowanie wśród ludzi to tylko na twitterze. Moje koleżanki ze szkoły lub klasy, które mają twittera to też mają do niego dostęp, a poza twitterowym światem to ma go tylko moja najlepsza przyjaciółka. 

4. Masz zwierzątka?

Mam dwa psy rasy pekińczyk. Suczka ma na imię Lady, a pies Charlie. Lady ma 8 lat, a Charlie 6. 
Mam jeszcze papugę, która ma kilka lat, ale sama nie wiem jak się nazywa.
Mama mówi na nią Hubcio, babcia i dziadek Kuba, a ja Justin.

5. Snapchat vs. Instagram?

Nie mam ani tego ani tego. Ale pewnie z tych dwóch wybrałabym instagrama.

6. Czym kierujesz się w życiu?

Głownie to chyba kieruję się instynktem, chociaż sama nie wiem, bo zazwyczaj działam impulsywnie i nie myślę nad tym co robię. Najpierw działam, a potem myślę i tak to u mnie wygląda.
Nie mam żadnych zasad, bo i tak gdybym miała to pewnie bym się ich nie trzymała.
Ale staram się żyć tak, żebym była szczęśliwa, robić to co chce i lubię, a nie to co muszę i co jest w porządku wobec innych, bo żyję dla siebie.

7. Czym można cię łatwo zdenerwować?

 Nie lubię jak ktoś obgryza paznokcie, mlaska przy jedzeniu, strzela palcami (chociaż sama to robię) popisuje się itp. to są takie rzeczy, które mnie serio doprowadzają do szału.

8. Piosenka której ostatnio słuchałaś?

The Fray - Never say never (Don't let me go)

9. Jaką zaletę ma prowadzenie bloga?

Można się bardzo rozwinąć pod względem pisania. Jest to świetna zabawa, oderwanie się od rzeczywistości, można sprawdzić samą siebie, spróbować czegoś nowego.

10. Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa (załóżmy że do 8-10 roku życia)

Jak byłam mała to uwielbiałam z tatą grać w gry o samochodach i się ścigaliśmy. Czasami dawał mi fory, ale jak czasem grał zawzięcie i ze mną wygrał to się na niego obrażałam i płakałam, że przegrałam. Graliśmy też w szachy i tutaj czasami ja wygrałam, bo go przechytrzyłam hihi.

11. Jak poprawiasz sobie humor?

Najczęściej robię jednoosobową imprezkę w pokoju. Słucham wesołej muzyki, tańczę, oglądam jakieś komedie, biegam (bieganie poprawia humor i pomaga się odstresować)



Pytania od Nadii:

1. Czy lubisz mrożoną kawę?

Może wyjdę na dziwną, ale nigdy, przenigdy nie piłam mrożonej kawy.

2. Ulubiona kawiarnia/restauracja?

Jeśli chodzi o kawiarnie to często chodzę z przyjaciółką do kawiarni w galeriach, a moją ulubioną restauracja jest pizzeria Verona, jadam tam pizze od dziecka, zawsze tam jeżdżę z tatą, więc po pierwsze mam do niej sentyment, a po drugie mają najlepsze pizze w mieście (moim zdaniem ofc)

3. Jakie masz plany na wakacje? 

W sumie to oczekuję nieoczekiwanego. Przez cały rok szkolny planowałam je z byłą przyjaciółką, która mnie wystawiła i nic z planów nie wyszło, więc od teraz nic nie planuję. Wszystko wychodzi spontanicznie. Jak już to jeżdżę rowerem codziennie, zamierzam sobie wyrobić figurę, odpocząć od szkoły i nacieszyć się wolnym, oglądnąć tyle filmów i seriali ile tylko chcę.

4. Co cię inspiruje?

Odpowiadałam już.

5. Ulubiony kolor?

Czarny, bo odkryłam, że ładnie blondynkom w czarnym, bo jest widoczny duży kontrast między kolorem włosów, a kolorem ubrania i mi się to mega podoba. Biały jest ok, ale nie lubię się ubierać na biało. Wolę ciemne, stonowane kolory, ewentualnie jakieś pastele i kocham pudrowy róż. To dla mnie idealny kolor, więc ostatecznie czarny i pudrowy róż.

6. Czy masz jakiś idoli? Jak tak to jakich?

Jasne, że mam. Justin, Ariana, Selena, Demi, One Direction hmm Vanessa Hudgens, Lily Collins i uwielbiam też Ninę Dobrev.

7. Na co zwracasz największą uwagę u ludzi? Na charakter czy wygląd?

Mówią, że liczy się charakter, ale każdy wie jak jest. Najczęściej ludzie przyciągają nas do siebie swoim wyglądem i to jest prawda. ale też zwracam uwagę na zachowanie. Przywiązuję dużą uwagę do tego jak ten ktoś zachowuje się przy mnie, jak przy innych, jak przy słabszych od siebie i mocniejszych od siebie.

8. Ulubione lody?

Jeśli chodzi o jakieś włoskie, gałkowe itd. to waniliowe, śmietankowe, truskawkowe są najczęściej wybierane przeze mnie.
Jeśli chodzi o takie sklepowe to rożki we wszystkich smakach, oscary jakieś i big milki.

9. Czy masz jakiegoś zwierzaka? Jak tak to jakiego i jak się wabi?

Dwa psy pekińczyki, Lady & Charlie i bezimienną papugę nimfę.

10. Ulubiony zimny napój?

Ja od dziecka piłam tylko wodę niegazowaną i to nie z butelki, ale przegotowaną, więc zawsze w kuchni stoi dla mnie czajnik z zimną, przegotowaną wodą.
Ale wiadomo, że lubię tam jakieś pepsi itp.

11. Czy masz ulubione emoji? Jak tak to jakie?

Niestety nie mogę tutaj dodać emojis, bo w podglądzie wychodzą mi jakieś znaki zapytania, ale lubię chmurkę ofc, fioletowe serduszko, różowe serduszko z gwiazdkami (nie wiem czy wiecie o które mi chodzi), dwa różowe serduszka, te takie małpki, śmiejąca się buźka i taka babka fioletowa z tą ręką wysuniętą (wiecie o co chodzi) to tylko niektóre moje ulubione.



A o to moje pytania.
(jestem mistrzynią w zadawaniu pytać, bo zawsze zadaję supi, więc jeśli cię do nich nominowałam - jesteś szczęściarą) 

1. Czym chciałabyś się zajmować w przyszłości?

2. Jakie jest twoje wymarzone miejsce do zamieszkania?

3. Czym się interesujesz?

4. Wolisz Damona Salvatore czy Stefana Salvatore? Uzasadnij!

5. Jeżeli oglądasz PLL to jak myślisz, kto jest A, a kim jest Charles?

6. Z jaką sławną gwiazdą chciałabyś się przyjaźnić, a z jaką chciałabyś być spokrewniona?

7. Kim chciałabyś być z pochodzenia?

8. Gdybyś miała zostać piosenkarką to w jakim stylu byłaby twoja muzyka?

9. Jakie masz sposoby na smutek?

10. Jakie parry shippujesz, a jakim nigdy byś nie kibicowała?

11. Co cię zainspirowało do założenia bloga?


Nominuję:

http://ideal-grande.blogspot.com/
http://iwona-bloog.blogspot.com/
http://the-upcoming-storm.blogspot.com/
http://pinkcaffeelatte.blogspot.com/
http://szarpana.blogspot.com/



Za tydzień już będzie notka po staremu, więc wszystkich serdecznie zapraszam:)
Ogólnie to chciałabym wam bardzo podziękować za to, że poświęcacie swój czas na wchodzenie tu i czytanie mojego bloga.
To znaczy dla mnie ogromnie wiele.
Jesteście kochani.
Życzę wszystkim udanej soboty i do zobaczenia za tydzień.

See ya,

                                                                                                                                             chmurka ☁