sobota, 25 lipca 2015

LBA


Hejka wszystkim.
(pewnie myśleliście, że będzie dzisiaj typowa, długo notka, a jej nie ma buhahahah)

Nie bądźcie źli. Po prostu nie chciałam odkładać sprawy z nominacją na późniejsze terminy, a obiecałam sobie, że wszystkie notki jakie by nie były dodaję tylko w soboty:(
W ogóle odetchnęłam z ulgą, bo ostatnio u mnie kiepsko z internetem i myślałam, że w ogóle nic nie dodam.



A więc ostatnio zostałam nominowana (i to dwukrotnie) do LBA (Liebster Blog Award) przez Paulinę (http://paulinaitsme.blogspot.com) oraz Nadię (http://diary-of-winnieari.blogspot.com)
Polega to na tym, że jeden bloger nominuje następnego do odpowiedzenia na 11 pytań, następnie nominowana osoba nominuje kolejne, które muszą odpowiedzieć na pytania zadane przez nią.
Jest to taka nagroda 'za dobrze wykonaną robotę'.
To są moje pierwsze nominacje i bardzo się z tego powodu cieszę, nie jestem tutaj od nie wiem jak dawna i nie wiem czy moja praca na blogu jest na tyle dobra by być za to nominowanym, ale ogromnie dziękuję za to, że zostałam doceniona.


Pytania od Pauliny:

1. Co cię inspiruje? 

Nie mam tutaj konkretnej odpowiedzi, bo tak naprawdę inspiruje mnie wszystko.
Najbardziej to chyba historie innych ludzi. To przez co przeszli, jak się podnosili po porażkach itd.
 Myślę, że dużą rolę odgrywają też moi idole, różne postacie z filmów i seriali, muzyka, książki, filmy.

2. Jaką książkę polecasz?

Pewnie każdy z was ją czytał, ale na tą chwilę moją ulubioną jest 'Ostatnia piosenka' I nawet jeśli oglądaliście tylko film to warto ją przeczytać. Nie ma w filmie tylu rzeczy ile pojawia się w książce. Całkiem inaczej to wszystko jest opisane i lepiej się przeżywa emocje.
Polecam jeszcze 'Love, Rosie' chociaż pewnie też czytaliście.
Muszę przeczytać jakąś mało znaną, żeby później was zgasić hihi.

3. Promujesz bloga wśród znajomych, czy jest to tajemnica?

Jeśli chodzi o promowanie wśród ludzi to tylko na twitterze. Moje koleżanki ze szkoły lub klasy, które mają twittera to też mają do niego dostęp, a poza twitterowym światem to ma go tylko moja najlepsza przyjaciółka. 

4. Masz zwierzątka?

Mam dwa psy rasy pekińczyk. Suczka ma na imię Lady, a pies Charlie. Lady ma 8 lat, a Charlie 6. 
Mam jeszcze papugę, która ma kilka lat, ale sama nie wiem jak się nazywa.
Mama mówi na nią Hubcio, babcia i dziadek Kuba, a ja Justin.

5. Snapchat vs. Instagram?

Nie mam ani tego ani tego. Ale pewnie z tych dwóch wybrałabym instagrama.

6. Czym kierujesz się w życiu?

Głownie to chyba kieruję się instynktem, chociaż sama nie wiem, bo zazwyczaj działam impulsywnie i nie myślę nad tym co robię. Najpierw działam, a potem myślę i tak to u mnie wygląda.
Nie mam żadnych zasad, bo i tak gdybym miała to pewnie bym się ich nie trzymała.
Ale staram się żyć tak, żebym była szczęśliwa, robić to co chce i lubię, a nie to co muszę i co jest w porządku wobec innych, bo żyję dla siebie.

7. Czym można cię łatwo zdenerwować?

 Nie lubię jak ktoś obgryza paznokcie, mlaska przy jedzeniu, strzela palcami (chociaż sama to robię) popisuje się itp. to są takie rzeczy, które mnie serio doprowadzają do szału.

8. Piosenka której ostatnio słuchałaś?

The Fray - Never say never (Don't let me go)

9. Jaką zaletę ma prowadzenie bloga?

Można się bardzo rozwinąć pod względem pisania. Jest to świetna zabawa, oderwanie się od rzeczywistości, można sprawdzić samą siebie, spróbować czegoś nowego.

10. Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa (załóżmy że do 8-10 roku życia)

Jak byłam mała to uwielbiałam z tatą grać w gry o samochodach i się ścigaliśmy. Czasami dawał mi fory, ale jak czasem grał zawzięcie i ze mną wygrał to się na niego obrażałam i płakałam, że przegrałam. Graliśmy też w szachy i tutaj czasami ja wygrałam, bo go przechytrzyłam hihi.

11. Jak poprawiasz sobie humor?

Najczęściej robię jednoosobową imprezkę w pokoju. Słucham wesołej muzyki, tańczę, oglądam jakieś komedie, biegam (bieganie poprawia humor i pomaga się odstresować)



Pytania od Nadii:

1. Czy lubisz mrożoną kawę?

Może wyjdę na dziwną, ale nigdy, przenigdy nie piłam mrożonej kawy.

2. Ulubiona kawiarnia/restauracja?

Jeśli chodzi o kawiarnie to często chodzę z przyjaciółką do kawiarni w galeriach, a moją ulubioną restauracja jest pizzeria Verona, jadam tam pizze od dziecka, zawsze tam jeżdżę z tatą, więc po pierwsze mam do niej sentyment, a po drugie mają najlepsze pizze w mieście (moim zdaniem ofc)

3. Jakie masz plany na wakacje? 

W sumie to oczekuję nieoczekiwanego. Przez cały rok szkolny planowałam je z byłą przyjaciółką, która mnie wystawiła i nic z planów nie wyszło, więc od teraz nic nie planuję. Wszystko wychodzi spontanicznie. Jak już to jeżdżę rowerem codziennie, zamierzam sobie wyrobić figurę, odpocząć od szkoły i nacieszyć się wolnym, oglądnąć tyle filmów i seriali ile tylko chcę.

4. Co cię inspiruje?

Odpowiadałam już.

5. Ulubiony kolor?

Czarny, bo odkryłam, że ładnie blondynkom w czarnym, bo jest widoczny duży kontrast między kolorem włosów, a kolorem ubrania i mi się to mega podoba. Biały jest ok, ale nie lubię się ubierać na biało. Wolę ciemne, stonowane kolory, ewentualnie jakieś pastele i kocham pudrowy róż. To dla mnie idealny kolor, więc ostatecznie czarny i pudrowy róż.

6. Czy masz jakiś idoli? Jak tak to jakich?

Jasne, że mam. Justin, Ariana, Selena, Demi, One Direction hmm Vanessa Hudgens, Lily Collins i uwielbiam też Ninę Dobrev.

7. Na co zwracasz największą uwagę u ludzi? Na charakter czy wygląd?

Mówią, że liczy się charakter, ale każdy wie jak jest. Najczęściej ludzie przyciągają nas do siebie swoim wyglądem i to jest prawda. ale też zwracam uwagę na zachowanie. Przywiązuję dużą uwagę do tego jak ten ktoś zachowuje się przy mnie, jak przy innych, jak przy słabszych od siebie i mocniejszych od siebie.

8. Ulubione lody?

Jeśli chodzi o jakieś włoskie, gałkowe itd. to waniliowe, śmietankowe, truskawkowe są najczęściej wybierane przeze mnie.
Jeśli chodzi o takie sklepowe to rożki we wszystkich smakach, oscary jakieś i big milki.

9. Czy masz jakiegoś zwierzaka? Jak tak to jakiego i jak się wabi?

Dwa psy pekińczyki, Lady & Charlie i bezimienną papugę nimfę.

10. Ulubiony zimny napój?

Ja od dziecka piłam tylko wodę niegazowaną i to nie z butelki, ale przegotowaną, więc zawsze w kuchni stoi dla mnie czajnik z zimną, przegotowaną wodą.
Ale wiadomo, że lubię tam jakieś pepsi itp.

11. Czy masz ulubione emoji? Jak tak to jakie?

Niestety nie mogę tutaj dodać emojis, bo w podglądzie wychodzą mi jakieś znaki zapytania, ale lubię chmurkę ofc, fioletowe serduszko, różowe serduszko z gwiazdkami (nie wiem czy wiecie o które mi chodzi), dwa różowe serduszka, te takie małpki, śmiejąca się buźka i taka babka fioletowa z tą ręką wysuniętą (wiecie o co chodzi) to tylko niektóre moje ulubione.



A o to moje pytania.
(jestem mistrzynią w zadawaniu pytać, bo zawsze zadaję supi, więc jeśli cię do nich nominowałam - jesteś szczęściarą) 

1. Czym chciałabyś się zajmować w przyszłości?

2. Jakie jest twoje wymarzone miejsce do zamieszkania?

3. Czym się interesujesz?

4. Wolisz Damona Salvatore czy Stefana Salvatore? Uzasadnij!

5. Jeżeli oglądasz PLL to jak myślisz, kto jest A, a kim jest Charles?

6. Z jaką sławną gwiazdą chciałabyś się przyjaźnić, a z jaką chciałabyś być spokrewniona?

7. Kim chciałabyś być z pochodzenia?

8. Gdybyś miała zostać piosenkarką to w jakim stylu byłaby twoja muzyka?

9. Jakie masz sposoby na smutek?

10. Jakie parry shippujesz, a jakim nigdy byś nie kibicowała?

11. Co cię zainspirowało do założenia bloga?


Nominuję:

http://ideal-grande.blogspot.com/
http://iwona-bloog.blogspot.com/
http://the-upcoming-storm.blogspot.com/
http://pinkcaffeelatte.blogspot.com/
http://szarpana.blogspot.com/



Za tydzień już będzie notka po staremu, więc wszystkich serdecznie zapraszam:)
Ogólnie to chciałabym wam bardzo podziękować za to, że poświęcacie swój czas na wchodzenie tu i czytanie mojego bloga.
To znaczy dla mnie ogromnie wiele.
Jesteście kochani.
Życzę wszystkim udanej soboty i do zobaczenia za tydzień.

See ya,

                                                                                                                                             chmurka ☁

                                                                                                                 
                                                                                                                                                                                                                                                                                               

sobota, 18 lipca 2015

at the end of the day, it's always you


Hi babes.
(dopiero dodawałam notkę, a tu ten tydzień tak szybko minął i dodaję kolejną.
jestem naprawdę pod wrażeniem tego jak ten czas szybko mija. nie dochodzi do mnie to, że już minął 3 tydzień wakacji)



Co u was słychać?
Bardzo dziękuję za te wszystkie wspaniałe komentarze odnośnie mojej ostatniej notki, to mnie niesamowicie mobilizuje do pisania, w dodatku jestem szczęśliwa, że mogę wam w jakiś sposób doradzić i pomóc.
Długo się zastanawiałam nad tematem tej notki. Czasami jest tak, że mam 1000 pomysłów na minutę, ale trudno mi to przelać na klawiaturę. Przy pisaniu spędzam bardzo dużo czasu, bo chcę, żeby wam się miło czytało i wszystko było na tyle dopracowane, na ile tylko może (dajcie mi znać jak mi to wychodzi)
Pamiętajcie, że cały czas możecie pisać swoje propozycje postów w zakładce 'pytania i pomysły' na bieżąco tam wchodzę, czytam i biorę wszystko pod uwagę.

Postanowiłam znowu podzielić się z wami moim doświadczeniem życiowym (jak na siedemnastolatkę to dużo ich mam) i tym razem poruszyć temat naszych crushów.
Czemu w dzisiejszych czasach jest tak, że to dziewczyna ugania się za chłopakiem? 
To dziewczyna zawsze musi się starać, to jej musi zależeć, to ona zawsze cierpi.
Zauważcie, że prawda jest taka, że to dziewczyny teraz próbują przejąć inicjatywę i wyrywać facetów. Mi rodzice wiele razy mówią, że to nie ja mam latać za chłopakiem tylko on za mną. Wiem, że mówią prawdę, ale trudno się do tego zastosować, kiedy naprawdę zaczyna ci na kimś zależeć i chcesz, żeby zwrócił na ciebie uwagę.


'Dear God... Please teach my heart not to want something it can't have.'



moja long sad story
(jeśli stalkujecie mnie od września 2014 roku to dokładnie wiecie jak to wszystko przebiegało)

Gdy przyszłam do liceum to wiadomo nowa szkoła, nowi ludzie i jak to się mówi nowe życie (zrobię notkę o szkole easy) Jesteście ciekawe swojej klasy, koleżanek i przystojnych chłopaków.
Już 1 września zwróciłam uwagę na pewnego chłopaka. Co śmieszne (może się nie śmiejecie, ale to i tak śmieszne, believe me).. znałam go już wcześniej. Mieliśmy razem bierzmowanie, jeździliśmy tym samym autobusem i mieszkał z 2 km ode mnie, ale wtedy to jakoś specjalnej uwagi na niego nie zwróciłam. 
Jednak tego 1 września zwaliło mnie z nóg, grom z jasnego nieba, motyle w brzuchu, świat się zatrzymał i po prostu aaahhhhh. 
Oczywiście jak to bywa - musiałam się wszystkiego o nim dowiedzieć. Jakie imię i nazwisko (chociaż wiedziałam), która klasa, jaki profil, czy ma dziewczynę itd. Podpytywałam moje koleżanki o niego, gapiłam się na przerwach, 'przypadkiem' przebywałam obok sal, w których miał lekcje, oczywiście to normalne zachowanie. Każda z nas to zna.
Gdzieś w połowie września, kiedy razem wyszliśmy z autobusu, zebrałam się na odwagę i pierwszy raz do niego zagadałam. Nawet nie macie pojęcia co ja przezywałam i jaki to jest stres. Miałam 100 myśli na sekundę typu 'co o mnie pomyśli', 'pewnie się zbłaźnię', 'uzna mnie za idiotkę' itp.
Jednak zaryzykowałam i się opłaciło. Zaczęliśmy gadać, w szkole mijając się mówiliśmy sobie hej i uśmiechaliśmy się do siebie. 
W październiku zaprosiłam go do znajomych na fejsie (to jest prawie tak ważne, jak oświadczyny), przyjął mnie, czasem tam popisaliśmy i oczywiście to ja zawsze do niego pierwsza pisałam i zaczynałam rozmowę. Boże jak ja niezręcznie się czułam... ale ta chęć napisania do niego była silniejsza:(
W październiku i listopadzie jeździł skuterem lub rowerem do szkoły, więc nie mieliśmy szansy, żeby dłużej pogadać (tylko hej, hej w szkole)
Nadszedł grudzień.. było zimno, padał śnieg to wiadomo zaczął jeździć tym samym autobusem co ja. Każdego dnia kiedy jechaliśmy razem to się do mnie dosiadał, szliśmy razem do szkoły, gadaliśmy, żartowaliśmy, śmialiśmy się (raz było ciemno w autobusie i zaświecił mi się telefon i na tapecie harry, więc tak się dowiedział, że uwielbiam 1d) rozmawialiśmy o klacie Justina, o Selenie i nawet Big Seanie (no przyznajcie, która dziewczyna nie narobiłaby sobie nadziei i się w nim nie zakochała?)
Przysięgam, że to pierwszy chłopak, na którym mi tak zależało (zależy whatever).
W styczniu zebrałam się w sobie i odważyłam się mu powiedzieć co czuję. To chyba była najbardziej szalona rzecz w moim życiu. Wyobrażacie sobie powiedzieć chłopakowi, na którym wam zależy, że wam się podoba i jest dla was ważny? No, ja też sobie nigdy tego nie wyobrażałam, a jednak.
Przygotowywałam się do tego ciągle i ciągle. Każdego dnia chciałam mu to powiedzieć, ale tchórzyłam i gdy zaczynałam mówić to nagle uciekałam od tematu.
16 stycznia jechaliśmy razem autobusem jak zwykle... dosiadł się jak zwykle. Przez całą drogę milczałam i udawałam, że śpię, bo tak strasznie się stresowałam i było mi słabo, że myślałam, że zemdleję. Nie miałam siły z nim rozmawiać ani na niego patrzeć. Nigdy nie byłam aż tak zdenerwowana.
Gdy wyszliśmy z autobusu to normalnie się chwiałam na nogach. On cały czas mówił, rozśmieszał mnie jak zwykle, a ja nic się nie odzywałam. Nawet rapował mi mezo - aniele (nie oceniajcie go hahaha) 
Przed wejściem do szkoły poprosiłam go, żeby się zatrzymał, bo muszę mu coś powiedzieć. Oparł się o drzwi, a ja o ścianę budynku (zaczyna brzmieć jak fanfik) i powiedziałam mu słowa, które zapamiętam na zawsze (serio brzmi jak fanfiction) 'podobasz mi się i zależy mi na tobie bardziej niż powinno' 
Ja wtedy miałam zawał serio. Prawie tam zemdlałam. Dorzuciłam, że pewnie ma mnie za idiotkę i przeprosiłam za to, że mu to powiedziałam, ale po prostu chciałam wyrzucić to z siebie i wbiegłam do szkoły.
Bartek mnie dogonił i zaczął coś mówić, że wcale nie ma mnie za idiotkę i ceni u mnie odwagę (a ja wicher mustang gnałam przed siebie, że byłam metr przed nim) i krzyknął, że pogadamy później.
'Później' nastąpiło 19 stycznia. Rano znowu jechaliśmy razem i znowu się dosiał. Żadne z nas się nie odzywało, ja patrzyłam się przez okno, a on w przeciwną stronę. Gdy wyszliśmy z autobusu to zaczął tą rozmowę...
Zaczął mi się tłumaczyć, że on ma treningi i nie ma czasu na dziewczynę. że gdyby się coś zaczęło to szybko by się skończyło, żebyśmy zostali przyjaciółmi i ma nadzieję, że nie myślałam o nim cały czas, i gdyby sam coś chciał, to sam zacząłby coś robić. 
To mi złamało serce.
Po raz pierwszy ktoś tak złamał mi serce.
Powiedziałam mu oczywiście, że spoko nic nie szkodzi, a w szkole przepłakałam cały dzień. To było okropne. To jest najgorsze i najbardziej bolesne uczucie świata. 
Nie wiem czy zdawał sobie sprawę jak mnie to zraniło. Chociaż pewnie zdawał, to co go to obchodziło.
W kwietniu wpadłam na najgłupszy pomysł świata. Razem z moją byłą przyjaciółką założyłyśmy fejkowskie konto na fejsie, że niby jesteśmy tam jakąś dziewczyną. Napisałam do niego z tego konta i normalnie pisaliśmy, a później znalazłam jakiś pretekst i zaczęłam wypytywać go o dziewczyny. Zgadaliśmy się o tym, że dziewczyny do niego startują, a on je po prostu odrzuca (pewnie wiedział, że ta 'dziewczyna' to ja lub ktoś ode mnie, bo wyświetliło mu się, że wysłano wiadomość z mojej miejscowości hahahah - wina mojej byłej przyjaciółki, bo była na tablecie i chwilę z nim pisała)
Napisał tej dziewczynie czyli mi historię o mnie (skomplikowane wiem) I dowiedziałam się czemu mnie odrzucił, a więc... nie spodobałam mu się, nie zauroczyło go i ON NIE JEST BYLE KIM.
On dokładnie tak napisał, więc wyszło na to, że według niego to ja jestem byle kim. 
To mnie dobiło, rozbiło na kawałki i już miałam dość wszystkiego.
Ogólnie to nie zdajecie sobie sprawy ile ja przez niego wycierpiałam. Ten rok szkolny był najgorszym rokiem w moim życiu. 
I co tu dużo mówić... jestem na etapie zapominania o nim i pójścia dalej. Zobaczymy tylko co będzie jak we wrześniu go znowu zobaczę:(



rady na złamane serce

'Nie sądzę, żeby pomogły ci czyjeś rady, gdy masz złamane serce' - Britney Spears

Kiedy przechodziłam przez ten trudny okres to ciągle pytałam się rodziców, mojej rodziny, moich koleżanek, wszystkich ludzi o rady. O to jak mam sobie z tym poradzić i co mam zrobić. Próbowałam nawet szukać rozwiązań w internecie.
 Cokolwiek by nie mówili, cokolwiek bym nie przeczytała na jakiś stronach, to nigdy nie działało. Słyszałam tylko 'zapomnij o nim, on nie jest ciebie wart'
Bez względu na to co mówili, nic nie było w stanie mi pomóc.
Więc jeśli czytasz to, masz złamane serce i myślisz, że dam ci na nie jakieś rady, to przykro mi, ale nie mogę, bo na takie coś nie ma żadnych rad.
Potrzebny ci tylko czas. 
Ja też w to nie wierzyłam, że czas uleczy mi rany, pomoże zapomnieć itd, ale to prawda. 
Musisz nabrać dystansu do tego wszystkiego. Pozbierać wszystkie myśli i wszystko dokładnie przeanalizować. Oczywiście, że to co inni mi mówili pomagało mi w pewien sposób, bo im się wyżalałam, a oni mi głosili kazania i dziesiątki razy słuchałam o tym, że Bartek jest frajerem i na mnie nie zasługuje.
 Ale prawda jest taka, że w pewnych sytuacjach nie można nic zrobić, by komuś ulżyć
Więc jeśli przechodzisz przez ten trudny okres, to się nie zatrzymuj.
To, że masz złamane serce jest tylko dowodem na to, że się o coś starałaś i ci zależało. A nie ma lepszego dowodu na to, jaką masz w sobie miłość.



Jest jeszcze coś ważnego.
Przez ten cały czas byłam tak zaślepiona, że nie dochodziło do mnie to, za kim się uganiam. 
Kiedy ktoś nam się podoba i nam na tym kimś zależy to czasem umyka nam to kim ta osoba tak naprawdę jest. Wiele dziewczyn ugania się za facetami, którzy NAPRAWDĘ NIE SĄ TEGO WARCI.
Znam kilka dziewczyn, które są w związku i są tak zaślepione miłością do swojego chłopaka, że nie widzą tego jaki jest naprawdę. Jakim złym człowiekiem jest i jak nie ma szacunku do swojej dziewczyny tylko ją wykorzystuje.
Jeśli ktoś wam się podoba, jeśli się z kimś spotykacie lub nawet jesteście w związku to zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte i widzieć rzeczywistość.
Spójrzcie na Bartka. Co z tego, że jest przystojny, mnie rozśmiesza i lubię z nim rozmawiać skoro jest egoistycznym, aroganckim, za bardzo pewnym siebie, zakochanym w sobie frajerem.
I cały nasz związek opierałby się na jego adoracji.
Wiedziałam to od samego początku, ale mimo to dalej mi się podobał i dalej mi na nim zależało.
Ironia losu prawda?
Masz świadomość tego, że chłopak, który jest dla ciebie ważny jest tego nie wart, a i tak nie przestajesz do niego czuć tego co czujesz.
Dla własnego dobra, jeśli natraficie na takich chłopaków to omijajcie ich szerokim łukiem. 
Skoro jakiś chłopak staje się dla was ważny to chociaż sprawdźcie czy jest wart tej waszej uwagi.

Ponadto...
Jeśli podoba wam się jakiś chłopak, to najgłupsza rzecz jaką możecie zrobić to latanie za nim. Sama się przekonałam, że chłopak nie lubi być zdobywany, to on musi zdobywać.
Dziewczyna ma tylko tak to rozegrać, żeby chłopak myślał, że to on ją zdobywa.
Wystarczy jeden mały krok od was, a on zrobi trzy następne.
Oczywiście, kiedy chłopak jasno daje wam do zrozumienia, że nic z tego nie będzie to nie możecie naciskać. Nie zmusicie nikogo do miłości.
Należy wtedy odpuścić i dać mu wolny wybór.
Nie warto marnować czasu z ludźmi, którzy nie chcą cię w swoim życiu.
Jeśli ktoś nie chce cię mieć przy sobie to tego nie zmienisz. Musisz to po prostu zaakceptować i żyć dalej.
Wiem, że jest to bardzo trudne, ale nie trwoń czasu na uganianie się za kimś, kogo nie obchodzisz. Dotyczy to tak samo chłopaków jak i przyjaciół.

Nie uda ci się zapomnieć, jeśli co chwilę wspominasz.

Jedynym błędem, który w kółko popełniałam było myślenie o nim i wspominanie wszystkiego od początku.
Co noc przed snem wyobrażałam sobie jakby to było jakby sprawy inaczej się potoczyły. Gdybym mu tego nie powiedziała albo powiedziała w innym czasie. Albo wyobrażałam sobie różne historie z jego udziałem itd.
W szkole cały czas wodziłam za nim wzrokiem, na fejsbuku włączałam czat z nim i czytałam rozmowy, cały czas miałam otwarte okno w razie gdyby napisał.
Przecież to jest chore. Tak się nie da zapomnieć i teraz zdałam sobie z tego sprawę.
Czasem trzeba zrezygnować, odpuścić i pójść naprzód.
Nieważne jak cię to boli.
Po prostu trzeba i to dla twojego dobra.

Zabawne jest to, że ta sama osoba, która sprawia, że czujemy się żywe, może sprawić, że poczujemy się jakbyśmy umierały.
Osoba, która może sprawić, że poczujemy się szczęśliwe, może sprawić, że będziemy rozbite na kawałki.

Im wcześniej zdasz sobie sprawę z tego, że ten koleś nie jest ciebie wart, że powinnaś odpuścić i zacząć o nim zapominać, tym wcześniej pójdziesz naprzód.
To boli. Wiem to. Nie można sprawić, żeby przestało ci zależeć. Tak się nie da. Ale z czasem ci się uda. Tylko bądź cierpliwa.
Musisz oddychać, jeść, spać, budzić się aż do dnia kiedy już nie będzie tak ciężko.

Zrozumcie, że pierwsze zauroczenie, rozczarowanie, rozterki miłosne, złamane serce - to wszystko przez co każdy musi w życiu przejść. To część twojego życia. Takie wydarzenia tylko nas kształtują.
Nie możesz mieć o to pretensji do świata, że cię takie coś spotyka. Musisz przez to przebrnąć, by później być szczęśliwa.


Pewnie chcecie wiedzieć czy radzę wam wyznanie crushowi waszych uczuć.

To dużo zależy od sytuacji i od tego na jakim poziomie są wasze relacje.
No i oczywiście od waszych uczuć, Musisz zadać sobie pytanie czy aż tak bardzo ci na nim zależy, że chcesz mu o tym powiedzieć.
Powiedzenie czegoś takiego chłopakowi ma plusy i minusy.
Plusy są takie, że na pewno zrzucisz ten ciężar z siebie i będziesz wiedziała na czym stoisz. Dowiesz się czegoś sama o sobie, jak odważna jesteś i jak daleko możesz się posunąć.
Minusem tego wszystkiego może być to, że gdy nie pójdźcie to po twojej myśli, gdy dostaniesz kosza to się załamiesz i to cię zrani bardziej niż się tego spodziewasz. Do tego wszystkiego zrzekasz się swojej godności. To chłopak ma zabiegać o dziewczynę, a nie dziewczyna o chłopaka. A w sytuacji, gdy jeszcze pierwsza mówisz chłopakowi o swoich uczuciach to już kompletnie zniżasz się o poziom w dół. Ten koleś wtedy czuje się jak nie wiadomo co.
Więc to czy powiecie chłopakowi o swoich uczuciach zależy tylko od was.
Powiedziałam mu to, bo nie chciałam przez resztę miesięcy, lat myśleć co by było gdybym mu powiedziała, czy bylibyśmy razem itd.

Odkąd zaczęłam bardziej wierzyć w przeznaczenie to jest mi łatwiej. Zrozumiałam, że skoro nic z tego nie wyszło to tak miało być. Wszystko toczy się tak jak ma się toczyć.

'Uczucie, które może ci złamać serce, bywa tym samym, które je lczy' pamiętajcie o tym.
Nie wiń życia za to, kto się w nim pojawia.
Dobrzy ludzie dadzą ci szczęście,
źli - doświadczenia.

'Trzeba wszystko uporządkować.
Musisz zdecydować, czego chcesz się trzymać.
Musisz wiedzieć co trwa, a co przeminęło.
I czasami ustalić czego nie było.
I musisz sobie pewne rzeczy odpuścić'

'Przebicie się przez trudny okres boi, ale to jak z mięśniem - trzeba go ćwiczyć, zanim stanie się silniejszy.'

Chciałabym podzielić się z wami moją kolejną fave piosenką.
Liczę na to, że jej nie znacie, chociaż fani tvd mogą ją kojarzyć, bo często pojawia się w serialu.
(w ogóle soundtrack z tvd to najlepszy soundtrack świata)
Słuchałam jej ciągle i ciągle kiedy chodziłam smutna, podłamana i jedyne co chciałam robić to płakać. Zawsze słuchałam jej wieczorami, ze zgaszonym światłem i siedząc na łóżku.
 Jest piękna i warto, żebyście ją przesłuchali. Mam nadzieję, że zakochacie się w niej tak samo jak ja.



Dziękuję, że dotarliście do (prawie) końca notki, bo mam wam do polecenia jeszcze jeden film.
Chciałabym pisać krótsze, ale nie umiem, bo lubię do was pisać i sprawia mi to przyjemność. Mimo to jeśli wam się nie podoba to, że są tak długie to dajcie mi znać.
Pamiętajcie, że chłopakami nie warto się przejmować. Trudno w to uwierzyć i to wziąć do serca, ale taka prawda. Kiedyś zrozumiecie, że nie było warto i będziecie się z tego śmiać.
Jest ileś tam bilionów ludzi na świecie, a ty przejmujesz się tą jedną z nich, która cię rani i której nie obchodzisz?
Dlatego odpuść. To nie ma sensu.
Chodząc z tymi frajerami przez, których cierpicie, musiałybyście zniżyć się do ich poziomu - czyli najniższego jaki może być.
Jesteście śliczne, mądre, przecudowne i zasługujecie na coś lepszego w życiu.
Wstawiam wam tu mój ulubiony fragment z himym (how i met your mother) Podejdźcie do złamanego serca jak Barney (ale nie rzucajcie w okno chłopaka, który was zranił kamieniem, bo jeszcze będziecie musiały zwracać kasę za okno temu frajerowi)




p.s mam wam do polecenia genialny film, który ostatnio obejrzałam.
'Rudderless' (Bez Kompasu)


Przyznam, że początkowo przyciągnęła mnie do niego Selena i to dzięki niej właśnie zwróciłam na niego uwagę (nie oglądajcie tego filmu dla niej, bo ona występuje tylko w 3 scenach, ale oglądnijcie ten film z tego względu, że jest super) ale gdy przeczytałam opis filmu to i tak bym go obejrzała i nie ze względu na Selenę.
Więc o czym jest ten film?

Sam jest cenionym specjalistą do spraw reklamy, wielką szychą, której życiem interesują paparazzi.
Po śmierci swojego nastoletniego syna Josha pogrąża się w żałobie. Jest zdruzgotany i swoje smutki topi w alkoholu. 
Zamieszkuje na małej łodzi i najzwyczajniej chowa się przed tęsknotą za synem, chce o tym zapomnieć i odsunąć od siebie uczucia.
Po dwóch latach jego była żona przywozi mu rzeczy z pokoju ich zmarłego syna.
Są tam jego autorskie nagrania i teksty piosenek.
Sam zaczyna śpiewać skomponowane przez syna piosenki i przez to czuje, że lepiej go poznaje.
Następnie zakłada kapelę, która wykonuje utwory zmarłego nastolatka.
Informację o tym kto jest ich autorem skrywa dla siebie.
W pewnym momencie prawda wychodzi na jaw i sprawy się nieco komplikują.

Film jest naprawdę warty obejrzenia. Nie ma się czym tu zniechęcać do niego.
Chcę wam pokazać jedną piosenkę z tego filmu.
Cały soundtrack jest przecudowny, więc jestem pewna, że wam się spodoba.



Napiszcie w komentarzu czy oglądałyście ten film i jeśli tak to co o nim myślicie?
A może ktoś nie oglądał i się na niego skusi?
Jak wam się podoba piosenka z soundtracku?



Następna notka za tydzień i mam już na nią pewien pomysł. Co myślicie o poruszeniu tematu prześladowań, hejterów i ciągłego oceniania ludzi?
Dajcie mi znać co o tym myślicie.

Stay lovely,
                                                                                                                                                chmurka ☁




sobota, 11 lipca 2015

who says you're not beautiful?

 Hi beauties.

Jest sobota, a to oznacza nową notkę. Teraz już będzie tak jak miało być, notki będą pojawiać się w każdą sobotę ( w roku szkolnym będą pojawiać się co 2 tygodnie z racji tego, że będę już w 2 liceum, będę miała pełno rozszerzeń, więc trzeba będzie poświęcać cały czas na naukę)

Powiem wam, że te wakacje mi tak strasznie szybko mijają, że ja nie mam pojęcia jak mógł się już skończyć 2 tydzień wakacji. To dla mnie obłęd. Albo coś jest nie tak ze mną albo z czasem. Wam też tak to szybko leci?
(w ogóle jak wam się podoba nowy link do bloga?)
Nie będę się tu rozpisywać, bo i tak ta notka będzie bardzo długa i hope, że dobrniecie do końca.
W sumie to nawet nie wiem jak zacząć, bo niska samoocena to tak obszerny temat, że nie da się go w żaden sposób skrócić. Postaram się wam przedstawić tylko te najważniejsze rzeczy, bo nie chcę, żeby wyszło z tego jedno wielkie masło maślane i żebym nie pisała w kółko o tym samym, ale jeśli to się zdarzy to wybaczcie mi.
Dzisiejsza notka jest wyjątkowa, bo po raz pierwszy dowiecie się co nie co o moim życiu i mojej historii. Mam wam wiele do powiedzenia i mam nadzieję, że chociaż w tym małym stopniu dam radę zmienić wasze podejście do samych siebie.



Więc jak to było ze mną?

Ja przez połowę swojego życia nie miałam problemów z niską samooceną. Szczerze mówiąc nawet w 1 klasie gimnazjum nie obchodziło mnie to jak wyglądam. Kompletnie mnie nie interesował mój wizerunek zewnętrzny. Nie zwracałam uwagi na to czy mam krostki, wystający brzuch, grube uda, krzywe, żółte zęby, brzydko ułożone włosy, niemodne ubrania itd.
Cieszyłam się życiem i mój wygląd był ostatnią rzeczą, którą się wtedy martwiłam.
Problemy zaczęły się w 2 gimnazjum, kiedy zaczęłam zwracać większą uwagę na to jak wyglądam i co sobą reprezentuję. Wiadomo, że chciałam się podobać chłopakom, chciałam, żeby osoby ze szkoły uważały mnie za ładną, żeby dziewczyny mi zazdrościły. I w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie jestem wystarczająca, żeby spełnić te zachcianki. Nie wystarczająco mądra, nie wystarczająco ładna, nie wystarczająco dobra (wiecie o co mi chodzi) 
Zaczynałam wynajdywać w sobie wszystkie nawet mało widoczne wady, które w tempie natychmiastowym zamieniały się w kompleksy.  Byłam naprawdę zakompleksioną dziewczyną. Nie podobało mi się to jak wyglądam. Nagle stojąc przez lustrem potrafiłam wymienić milion rzeczy, które nie odpowiadają mi w moim własnym ciele i ani jednej pozytywnej.
To zaczynało przechodzić w obsesję. Doszło do tego, że nie mogłam na siebie patrzeć w lustrze, a gdy tylko w nie spojrzałam to nie widziałam nic poza moimi kompleksami. Nie robiłam sobie zdjęć ani sama ani z koleżankami, bo czułam się brzydka. Gdy chodziłyśmy na przerwach do łazienki, gdzie są duże lustra, moje koleżanki do nich podchodziły, a ja stałam z boku, bo wiem, że nie zniosłabym swojego odbicia. To mnie przerosło do tego stopnia, że zaczęłam się samookaleczać. Byłam zagubiona, zła, smutna i sfrustrowana. 
Inni ludzie, którzy chcą odreagować i się wyżyć walą pięścią w ścianę... ja waliłam pięścią w samą siebie. 
To nie takie łatwe, aby z dnia na dzień zaakceptować i pokochać swoje ciało, Każdy dzień jest walką, kiedy to starasz się samej siebie nie ranić i chociaż tego jednego dnia nie wyszukiwać w sobie błędów. 
Kiedy dostałam kosza od mojego crusha, moja samoocena jeszcze niżej upadła. Nie wiecie jaki to ból. Próbujecie wyjść z dołka, a nagle zostajecie do niego tak wepchnięci, że ta siła uderzenia łamie wam ręce, nogi i już nie możecie się podnieść. Coś takiego było ze mną. 
Nie mówię, że teraz jest dobrze, bo nie jest. Prawdopodobnie nigdy nie będzie. Sięgnęłam dna.
Milion osób mogłoby mi powiedzieć, że jestem ładna, szczupła, mądra, fajna, ale to nie zmieniłoby mojego zdania na swój temat. Sądziłam, że mówią tak tylko po to, żeby mnie pocieszyć i że to kłamstwo. 
Potrzebowałam czasu, żeby pozbierać to wszystko do kupy. Wprawdzie dusiłam w sobie wszystko co czułam, co nie było dobrym rozwiązaniem, bo to rozrywa człowieka wewnętrznie. Co z tego, że nie pokazujesz po sobie tego co czujesz skoro w środku ciebie rozgrywa się jedna wielka szamotanina?
W kwietniu zaczęłam prowadzić pamiętnik i zaczęłam na nowo czytać książkę Demi, wcześniej rzuciłam ją w kąt myśląc, że ona mi nic nie pomoże, że na darmo to czytam... teraz podjęłam kolejną próbę.
Pierwsze co mogę wam poradzić to prowadzenie pamiętnika. Tam wyrzucałam z siebie wszystkie myśli, dałam upust emocjom. To mi dało tak wiele, że nawet nie jestem w stanie tego opisać. Każdego dnia opisywałam co się działo, moje wszystkie myśli i moje uczucia. Na przestrzeni miesięcy czytałam pamiętnik od pierwszej strony i zauważałam zmiany. Widziałam jakie błędy popełniałam, o jakie doświadczenia się wzbogaciłam, jakie decyzje podjęłam, przez jakie uczucia przechodziłam, jakie emocje mną targały. Zaczęłam wynosić lekcje z mojego życia. Kiedyś wierzyłam w przypadki, ale teraz wiem, że wszystko przebiega tak, ja ma przebiegać. Prowadzenie pamiętnika zmieniło moje myślenie i dało mi kontrolę nad sobą i swoim życiem.

'Zmieniasz myśli, zmieniasz życie'

Kiedy zaczęłam myśleć bardziej pozytywnie to naglę otworzyłam oczy i zrozumiałam, że nie mogę dłużej zadręczać się tym co tak naprawdę mogę zmienić. Nie cieszyłam się z tego, że mam nogi, tylko narzekałam, że mam grube uda. Nie doceniałam tego, że jestem zdrowa, tylko przejmowałam się tym, że moja cera nie jest doskonała.
Ja chcę do was dotrzeć, żebyście nie działały pod wpływem impulsu, złego humoru i złych dni, ale żebyście podchodziły do tego wszystkiego z rozumiem.
Ok nie podobasz się sobie, czujesz się tak beznadziejnie, jak tylko człowiek może się czuć, zaczynasz się wyklinać w lustrze zamiast racjonalnie myśleć i zacząć akceptować samą siebie.
Prawda jest taka, że spędzisz w swoim ciele CAŁE ŻYCIE. Zdaj sobie sprawę z tego, że to około 80 lat. Nie wymienisz się ciałem z kimś innym. Dlatego albo siebie zaakceptujesz albo nie będziesz czerpać radości z życia, bo będziesz miała w głowie tylko myśli o tym jak to kiepsko wyglądasz.
Pamiętajcie o tym, że kłamstwo wypowiedziane setki razy staje się prawdą. Więc jeśli będziecie sobie mówić 'jestem brzydka', 'jestem gruba', 'jestem beznadziejna' to po jakimś czasie tak głęboko w to uwierzycie, że to naprawdę stanie się dla was problemem. Jeśli powtarzacie sobie i wmawiacie takie rzeczy to zaczynacie w to wierzyć i wasza samoocena staje się coraz niższa.
Wiem, że trudno wyjść z czegoś takiego. Trudno jest nagle pokochać swoje ciało i być zadowolonym z tego jak się wygląda, ale czy nie szkoda wam życia na zamartwianie się swoim wyglądem? Nie szkoda wam czasu na ciągłe krytykowanie siebie?

Jest taka modlitwa:
'Daj mi, Boże, odwagę i siłę, bym zmienił to, co zmienić mogę i powinienem, daj mi cierpliwość i pokorę, bym znosił to, czego zmienić nie mogę – i daj mi mądrość, bym umiał odróżniać jedno o drugiego!'


Musicie zrozumieć, że pewne rzeczy w was da się zmienić. Jeśli nie podobają wam się wasze włosy, możecie pójść do fryzjera coś z nimi zrobić albo nawet ogólnie o nie zadbać. Nie podoba wam się wasza figura, to wystarczy, że zaczniecie zdrowo jeść i zaczniecie ćwiczyć. Uważacie, że nie umiecie się malować - na youtube jest milion tutoriali z makijażem. 
Nad tym wszystkim możecie popracować. Wyrwijcie dwie kartki i zastanówcie się nad waszymi kompleksami. Na jednej kartce wypiszcie te, które możecie zmienić, a na drugiej te, których nie da się zmienić, więc będziecie musiały je zaakceptować i pracować nad nimi.
Jeszcze jedna sprawa... ludzie, gdy na nas patrzą oceniają nas ogólnie. Patrzą na nas i nie zwracają uwagi na szczegóły i detale, którymi my się przejmujemy. Oni tego nie widzą. Dla nich nie coś takiego nie ma znaczenia. To my wynajdujemy w sobie wszystkie te drobnostki, które w pewien sposób nam nie odpowiadają.
Jeśli coś wam nie pasuje w waszym wyglądzie to nie załamujcie się i nie negujcie siebie jeszcze bardziej. Po prostu zadbajcie o siebie. Jeśli to zrobicie to całkowicie zmieni się wasze myślenie i samopoczucie. Od razu poczujecie się bardziej wartościowe. 
Chciałabym, żebyście przestały się doszukiwać jakichkolwiek wad u siebie. Patrzcie w lustro bez mówienia sobie podświadomie co jest z wami nie tak. Olejcie to. Po prostu tego nie róbcie. 
Zamiast mówić 'mam brzydkie włosy' powiedzcie 'hmm pójdę do fryzjera, zadbam o nie i będą śliczne' Zróbcie to i jak następnym razem spojrzycie w lustro, to poczujecie satysfakcję. 
Jesteście tylko ludźmi i nie oczekujcie od siebie nie wiadomo czego. Błagam was, nawet taka perfekcyjna Beyonce czy Selena Gomez, one nie posiadają thigh gapu, żeby być tymi perfekcyjnymi, więc czemu ty go musisz mieć?
Nie będziecie wyglądać jak dziewczyny z okładek, bo nawet dziewczyny z okładek nie wyglądają jak dziewczyny z okładek. 
Złą rzeczą jest też porównywanie się z innymi. Musiałam do tego dorosnąć, żeby to zrozumieć. Często porównywałam się z dziewczynami ze szkoły albo gorzej... z tymi wszystkimi sławnymi dziewczynami, nad którymi pracują styliści, makijażyści, fryzjerzy i cały tłum tych ludzi przez CAŁY DZIEŃ (gdyby mnie tak wzięli w obroty to wyglądałabym ładniej niż te wszystkie lasie)


JAK WIĘC ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE?


      przestań porównywać się do innych. oczywiście ważne jest dążenie do swojego ideału i inspirowanie się kimś, ale musisz żyć własnym życiem, a nie kogoś innego. to, że ktoś ma super włosy, super ciało, super ubrania, to nie znaczy, że ty nie możesz tego mieć. skup się na sobie i żyj dla siebie.
      ✿ dostrzegaj w sobie zalety. nie skupia się na swoich słabych stronach, wadach i niedoskonałościach, tylko zacznij w sobie doceniać te lepsze cechy i staraj się zamieniać wady w zalety 
      polub swoje odbicie w lustrze. musisz dojść do czegoś takiego, że stając przed lustrem będziesz pozytywnie nastawiona do swojego odbicia, nie będziesz się krytykować, a będzie ci się podobać to co widzisz
      miej dystans do siebie. nie bierz swoich wad, swoich kompleksów poważnie. musisz być pozytywnie nastawiona do swojego wyglądu, podchodzić do tego wszystkiego z uśmiechem i humorem
      poznaj swoją wartość. jeśli ktoś kiedykolwiek będzie chciał cię obrazić, hejtować, wytykać ci twoje wady to, to ma nie mieć na ciebie żadnego wpływu. dlaczego? dlatego, że jeśli znasz swoją wartość to nikt nie może wywołać w tobie poczucia niższości bez twojej zgody. miej świadomość, że zasługujesz na wszystko, czego tylko pragniesz. niech liczy się to, co ty sama myślisz o sobie, a nie co inni o tobie myślą
      zostań swoim najlepszym przyjacielem. kochaj siebie i traktuj tak, jak traktowałabyś swojego najlepszego przyjaciela. pamiętaj, że zasługujesz na taką samą miłość. jaką obdarzasz innych ludzi


NIE JESTEŚCIE PERFEKCYJNIE I NIE MUSICIE BYĆ.

Zacznijcie wierzyć w siebie.
Wiem, że to oklepane, ale taka jest prawda i tego musicie się trzymać. Nie musicie od razu stawać się narcyzami, zapatrzonymi w siebie egoistkami, ale bądźcie neutralnie w stosunku do siebie i swojego ciała.
'Ok to mam w porządku, z tym nie jest tak źle, a to spokojnie mogę zmienić' - o takie podejście mi chodzi.
 Kocham was i dla mnie jesteście super. Ja w was wierze, jeszcze tylko wy uwierzcie w samych siebie.Trzymam za was kciuki. Pamiętajcie o tym, że jesteście kobietami i potrzebne wam są kształty,  więc nie bądźcie patykami. Jesteście piękne.

'Trzeba odwagi, by kochać się taką, jaką się jest' 
'Zamiast krytykować określone części ciała, uprzytomnij sobie, jakie to szczęście, że je masz'
'Pewność siebie zaczyna się od piękna. Piękno zaczyna się od poczucia wewnętrznego komfortu'

Na koniec chciałabym podzielić się z wami piosenką, która ma dla mnie ogromne znaczenie i nikomu nigdy jej nie pokazałam. Jestem pewna, że jej nie znacie. Co mogę o niej powiedzieć.... jest po prostu piękna.


Proszę, zwróćcie uwagę na tekst tej piosenki. Wiem, że jesteście za leniwi, aby szukać tłumaczenia tej piosenki, dlatego dodaję go tutaj.

Byłam taka wyjątkowa
Teraz czuję się powierzchownie
Liczę na makijaż, aby to wszystko zakrył
Płacząc sama do snu, bo nie mogę zwrócić ich uwagi
Myślałam, że mogłabym być silna
Ale to mnie zabija

Czy ktoś słyszy mój płacz?

Umieram dla nowego życia

Chcę być piękna 

Chcę sprawić, byś był pełen podziwu 
Spojrzał do środka mojego serca 
I był zdumiony
Chcę usłyszeć jak mówisz
Że to kim jestem jest wystarczające 
Chcę być tylko warta miłości 
I piękna

Czasami chciałabym być kimś innym niż ja

Walczę, aby uszczęśliwić swoje odbicie
Próbując znaleźć cokolwiek, co zaginęło
Czy nie pomożesz mi powrócić do wspaniałości?

Chcę być piękna 

Chcę sprawić, byś był pełen podziwu 
Spojrzał do środka mojego serca 
I był zdumiony
Chcę usłyszeć jak mówisz
Że to kim jestem jest wystarczające 
Chcę być tylko warta miłości 
I piękna

Sprawiasz, że jestem piękna

Sprawiasz, że jestem pełna podziwu
Wchodzisz do wnętrza mojego serca i jestem zachwycona
Uwielbiam słuchać jak mówisz
Że to kim jestem jest zupełnie wystarczające
Sprawiasz, że jestem warta miłości i piękna
Sprawiasz, że jestem warta miłości i piękna



p.s przepraszam, że ta notka jest taka długa, ale nie dało się inaczej. mam nadzieję, że ujęłam tu wszystko co tylko się dało.

Stay strong & beautiful,
                                                                                                                                                chmurka 
                         

środa, 1 lipca 2015

all you need is motivation

Cześć wszystkim. Ta notka miała się pojawić w sobotę, ale że była już prawie gotowa w mojej głowie, to stwierdziłam, że po co czekać? Trochę się stresuję, bo to mój pierwszy taki prawdziwy post i nie mam pojęcia jak to wszystko wyjdzie. Ciekawa jestem jak tam wasze rozpoczęcie wakacji i jakie macie na nie plany. Dajcie mi koniecznie znać! Przechodząc do tematu notki...
Piszę tą notkę dla was i ze względu na was. Pewnie was zdziwi lub też zaboli to, co będzie tutaj napisane, ale czasami warto przyjąć takie coś na klatę, zwłaszcza, że to sama prawda. Nie mam na celu urażenia was lub jakiegokolwiek obrażenia, tylko chcę, żebyście coś zrozumieli i sobie uświadomili. Notka może wydać wam się dość długa, ale jeśli chcecie zmienić swoje życie to radzę wam ją przeczytać (wiem, że to was zmotywowało, nie udawajcie, że nie)

Więc…

Bardzo często (w sumie to cały czas) widzę tweety o treści ‘jestem gruba’, ‘nigdy nie schudnę’, ‘nigdy nie będę mieć body goal’, ‘jestem tłusta’, ‘mam grube uda’, ‘mam gruby brzuch’, ‘jestem brzydka’, ‘jestem nic nie warta’, ‘jestem beznadziejna’, ‘mam beznadziejne życie’, ‘jestem do dupy, 'całe moje życie jest do dupy, ‘nie mogę na siebie patrzeć w lustrze’.
Gdziekolwiek nie spojrzę, to widzę tysiące tweetów tego typu. A co za tym idzie... tysiące z was siedzi właśnie teraz przed monitorem i krytykuje samego siebie. 
Siedzicie i piszecie o tym wszystkim na twitterze zamiast wstać z łóżka, wylogować się z twittera i zacząć coś z tym robić. Piszesz, że jesteś gruba, może jesteś, ale chodzi o to, że nic z tym nie robisz. Odpowiadasz, że nie masz motywacji. Przecież masz. Chcesz być szczupła, chcesz być dla kogoś body goal, chcesz mieć figurę jak przykładowo Ariana Grande przecież to jest twoją motywacją. Chcesz, żeby crush zwrócił na ciebie uwagę albo chcesz, żeby crush zobaczył co stracił. To jest motywacja. Ale ty dalej wykręcasz się mówiąc, że nie dasz rady, że na pewno się nie uda. Jak możesz tak zakładać? Jak możesz od razu wszystko skreślać skoro nawet nie spróbowałaś? Skąd masz pewność, że się nie uda? Ale ty dalej brniesz w swojej obronie i mówisz, że ćwiczysz i ćwiczysz i jesteś dalej gruba i nic ci to nie da. Skoro nie ma efektów to nie jesteś w tym wytrwała. Proste. Brak efektów oznacza brak wytrwałości. Zrób to dla siebie i wyloguj się z tego twittera skoro masz się dalej dobijać. Zacznij biegać, zacznij ćwiczyć. Nawet nie ze względu na to, żeby schudnąć, ale rób to dla siebie i dla własnego zdrowia. Krytykujecie siebie i krytykujecie swoje życie, ale nie robicie nic, żeby to zmienić. Nie robicie nic, żeby to swoje życie zmienić na lepsze. Wiecie dlaczego? Bardzo dobrze wiecie dlaczego. Bo wam się nie chce.
Piszecie, że jesteście brzydkie. Po pierwsze to każdy jest piękny na swój sposób i powinnyście to sobie wziąć do serca (wiem, że w takie coś jest trudno uwierzyć, bo sama mam z tym problem) Po drugie… skoro tak myślisz to zmień to! Pójdź do kosmetyczki, pójdź do fryzjera, kup sobie nowe ubrania, kup sobie kosmetyki i zacznij się malować, zadbaj o włosy, zadbaj o cerę, zadbaj o ciało i zadbaj o siebie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak takie coś może podnieść samoocenę. Nie ma ludzi brzydkich, są tylko zaniedbani. Gdy o siebie dbasz to nikt (nawet ty) nie ma prawa powiedzieć, że jesteś brzydka. Pewnie teraz myślicie, że ale to ja się mądrzę, przecież skąd na to wziąć pieniądze. Zaróbcie je. Jest milion rzeczy do roboty, przy których możecie sobie zarobić. Możecie jechać na prace sezonowe, chodzić na jagody, zbierać truskawki, być opiekunkami do dzieci, wyprowadzać psy, roznosić ulotki, załapać się do jakiejkolwiek pracy. A możecie także otworzyć własny biznes I mean sprzedawać stare ubrania w internecie, które wam się już nie podobają lub które są na was za małe. Albo też odnawiać te ubrania i je sprzedawać. Nie mówcie, że wam się nic nie uda, bo wszystko jest możliwe tylko trzeba mieć chęci.
A co z waszymi marzeniami? Co chwilę widzę jak piszecie, że waszym marzeniem jest zostać kimś tam, zrobić coś tam, pojechać gdzieś tam. Zamknijcie się. Naprawdę radzę wam zamknijcie się. Zacznijcie działać. Wy serio myślicie, że te marzenia spełnią się same? Że ktoś zrobi to za was? Odpowiedź brzmi nie. Nikt tego za was nie zrobi. Sami musicie. To wasze życie i to od was zależy jak będzie wyglądało. Jak byłam mała to tańczyłam przez 8 lat taniec towarzyski, później rok jazz i rzuciłam to. Chciałam być tancerką, a rzuciłam to. Później uczyłam się śpiewać. Chodziłam na naukę śpiewu przez rok i rzuciłam to. Uczyłam się grać na gitarze i rzuciłam to. Dwa lata trenowałam koszykówkę i rzuciłam to. Grałam w teatrze i rzuciłam to. Nie rzucałam tego, bo już nie chciałam tego robić. Rzucałam to, bo było mi brak już chęci i wytrwałości w tym co robię. Nie wiedziałam, że by być aktorką trzeba się tak mocno namęczyć. Nie zdawałam sobie sprawy, że aby grać na gitarze jak zawodowiec muszę poświęcać temu kilka godzin dziennie na ćwiczenia. Nie myślałam o tym, że żeby być dobrą w kosza muszę codziennie na kilka godzin pojawiać się na boisku. Nie byłam w tym wytrwała. Wydawało mi się, że chciałam tego wszystkiego bardzo, a jednak okazało się, że nie na tyle bardzo, żeby to wszystko spełnić. Dlatego proszę was. Jeżeli chcecie coś osiągnąć w tym życiu i być kimś, kim chcecie, żeby prowadzić życie jakie wy chcecie to musicie zacząć działać. Ale samo zaczęcie, samo działanie nic nie da. Musicie być w tym wytrwali. Robić to dotąd, aż będą solidne efekty, aż wam się uda.
Większość osób, które już się zawezmą, zaczną jakoś zmieniać swoje życie i nagle napotkają na przeszkodę, odniosą jedną porażkę, to od razu się poddają. Rzucają wszystko, co dotąd robili i wracają do tego swojego nudnego, szarego życia. Przecież tak robią tchórze. Nie po to zaczęliście coś robić, żeby tylko jak coś nie tak się stanie to żeby zrezygnować. Jedna porażka nie czyni z was porażek. Jedna przegrana nie czyni was przegranymi. Trzeba się zawziąć i brnąć dalej. Jeśli dostaniecie złą ocenę w szkole i później jesteście źli. To bądźcie źli na siebie. To wasza wina. To wy się nie nauczyliście, nie przygotowaliście się wystarczająco. Dlaczego? Dlatego, że wam się nie chciało. Najbardziej śmieszą mnie osoby, które olewają naukę i zostają w tej samej klasie kolejny rok. Tyle już chodziłeś do szkoły. Tyle się uczyłeś. I co? I nagle odpuszczasz? Nagle już ci się nie chce? Nagle cię to przerosło? 
A teraz spiszcie sobie na kartce wszystkie wasze marzenia, plany, cele (tak, zrób to. wiem, że ci się nie chce. wiem, że myślisz sobie 'a po co mi to? i tak nic nie osiągnę, i tak mi nic to nie da' nie myśl nad tym teraz tylko zrób co mówię) Powieście sobie na szafce i codziennie na nią patrzcie, zacznijcie działać. Co by się nie działo wy macie brnąć dalej i się nie poddawać. A jeśli masz się poddać, jesteś tchórzem i nie chcesz żyć swoim wymarzonym życiem to nic nie rób. Idź się dalej obijać, ale później nie miej pretensji o to jakie masz życie. Wasze życie zależy od was i to musicie zrozumieć. Wziąć sobie do serca. Przestańcie pisać na twitterze wszystkie te negatywne rzeczy na swój temat. Oczywiście ja też tak pisałam, że jestem brzydka, że na nic nie zasługuję, ale no wzięłam się w garść, bo pomyślałam kto za mnie przeżyje to życie? Ja nie chcę tak żyć. Chcę coś zacząć ze sobą robić i ze swoim życiem.

Cokolwiek robicie – nie poddawajcie się. Tylko o tyle was proszę. Tutaj daję wam linka do kanału z motywującymi filmikami na yt, które bardzo zmieniły moje myślenie i mam ogromną nadzieję, że zmienią również wasze https://www.youtube.com/user/OdwazSieZycPL/videos 


Mam ogromną nadzieję, że wam coś pomogła ta notka. Że naprawdę przyjmiecie te moja słowa do serca i zaczniecie robić coś z życiem, żebyście później byli dumni sami z siebie z tego co osiągnęliście. Kochani ja wiem, że jest trudno zebrać się w sobie i zacząć coś robić. Wiem, że musimy czasem ponarzekać na siebie i na świat, że czasami zły humor i jedyne na co mamy ochotę to leżenie w łóżku i płakanie, ale pamiętajcie, że jeden zły dzień nie znaczy, że macie złe życie i że już będzie tak zawsze. Jutro jest nowy dzień i możecie zacząć wszystko od nowa.





Nie wiem jak wam, ale mi bardzo pomagają takie rzeczy. Każde motywujące filmy, każde motywujące książki, cytaty, notki. To wszystko tak dużo daje do myślenia tylko trzeba się nauczyć korzystać z takich informacji i zacząć walczyć z lenistwem, Od bardzo dawna chciałam coś takiego do was napisać, ale 140 znaków to za mało:(

                                                                                                                                    kocham was,
                                                                                                                                                chmurka